Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!



Wersja z obrazkami - ufozplejad.cba.pl/

Polak uprowadzony na inną planetę

Inne materiały o Eduardzie Meierze

http://nautilus.org.pl/

 

GUIDO MOOSBRUGGER

 

UFO Z PLEJAD

 

Tłumaczenie Halina Ostapczuk

 

AGENCJA NOLPRESS

 

Białystok 1994

 

Tytuł oryginału ...und sie fliegen doch!

Verlag Michael Hesemann, München/Dusseldorf, Germany Copyright © 1991 by Yerlag Michael Hesemann

Okładka Ryszard Z. Fiejtek

Redaktor serii Ryszard Z. Fiejtek

Projekt i własność znaku serii Ryszard Z. Fiejtek

For the Polish translation Copyright © 1994 by Halina Ostapczuk

ISBN 83-85212-11-6

Książkę złożono Timesem firmy Adobe System Inc. za pomocą programu Cyfroset 3.0

w

AGENCJI NOLPRESS

ul. Witosa 25 lok. 22

15-660 Białystok

Wydanie I

Druk

Białostockie Zakłady Graficzne Tysiąclecia Państwa Polskiego 2 15-111 Białystok

SPIS TREŚCI

Podziękowanie...12

Przedmowa...14

Od autora...17

I.  Era Wodnika...21

1.  Era Wodnika w ujęciu astronomicznym i astrologicznym...21

2.  Znaczenie ery Wodnika...25

3.  Precesja...29

4.  Era Wodnika w liczbach...31

II.  Zagadaka NOLi...32

1.  Nieprawdziwe NOLe...33

1.1.  Złudzenia optyczne...33

1.2.  Mistyfikacje...33

1.3.  Nieświadome złudzenia wywołane obcym wpływem...33

1.4.  Nieświadome złudzenia wywołane autosugestią...34

1.5.  Transcendentalny stan wywołujący rozdwojenie jaźni...34

2.  Prawdziwe NOLe...34

2.1.  Materialne obiekty latające pochodzenia ziemskiego...34

2.2.  Obiekty latające pochodzenia pozaziemskiego...35

A.  Materialne obiekty latające...36

B.  Niematerialne obiekty latające...38

1.  Bioorganiczne obiekty latające...38

2.  Energetyczne obiekty latające...38

3.  Inteligencje kierujące pozaziemskimi obiektami latającymi...39

4.  Światła Kaikoura...39

III.  Plejadanie...41

1.  Uczucia i doznania...47

2.  Przeciętny czas życia i obliczanie upływu czasu...48

3.  Język i pismo...50

4.  Mieszkanie...53

5.  Ubiór...54

6.  Odżywianie...54

7.  Rośliny...55

8.  Kwiaty...56

9.  Zwierzęta domowe...56

5

10.  Praca...57

11.  Pojazdy...60

12.  Problem chorób...60

13.  Muzyka, sztuka i literatura...62

14.  Chowanie zmarłych...63

15.  Prawo karne...64

16.  Forma rządów...66

17.  Kosmiczne zrzeszenia i służby porządkowe...67

18.  Życie małżeńskie...68

IV.  Pojazdy kosmiczne Plejadan...72

1.  Urządzenia telemetryczne...72

2.  Statki rozpoznawcze...73

3.  Statki promienne...73

3.1.  Urządzenie chroniące żywe istoty...74

3.2.  Bulaje...75

3.3.  Ekrany obserwacyjne...76

3.4.  Antena...76

3.5.  Schemat wnętrza statku...76

3.6.  Ekrany kontrolne...77

3.7.  Analizator powierzchni...78

3.8.  Analizator myśli...78

3.9.  Analizator miejsca...78

3.10.  Ekrany zerowej widoczności...80

3.11.  Przekaźnik telepatyczny...81

3.12.  Urządzenia leczące i regenerujące...81

3.13.  Leczenie złamania żeber...81

3.14.  Leczenie z zatrucia jadem kiełbasianym...83

3.15.  Czytnik pamięci...84

3.16.  Paralizator drgań...84

3.17.  Laserowe działo podkładowe...85

3.18.  Przekaźnik rozmów...85

4.  Wytwarzanie materiału na powłoki statków...85

5.  Możliwości techniczne statków Plejadan...86

6.  Ekrany ochronne statków Plejadan...87

V.  Billy – łącznik Plejadan...89

1.  Kim jest Billy?...89

2.  Współczesny prorok...93

3.  Gorzkie słowa prawdy...96

4.  Kto finansuje Billy'ego?...97

5.  Demonstracje siły duchowej Billy'ego...99

6

5.1.  Wpływanie na ludzi impulsami myślowymi...99

5.2.  Umysłowy telefon Billy'ego...100

5.3.  Niesamowite siły...101

5.4.  Piec...102

5.5.  Potęga sił umysłu...103

5.6.  Z początku pomyślałem, że śnię...103

5.7.  Wiadomo, jak...104

5.8.  Drzwi...106

5.9.  Zdarzenie w Semjase-Silver-Star-Center...107

6.  Wypadek Billy'ego i jego następstwa...108

7.  Iloraz mózgu...110

7.1.  Materialny iloraz mózgu...111

7.2.  Duchowy iloraz mózgu...111

VI. Kontakty Billy’ego z pozaziemskimi inteligencjami...113

1.  Kontakty osobiste Billy'ego...114

1.1.  Możliwość pierwsza...114

1.2.  Możliwość druga...115

1.3.  Możliwość trzecia...115

2.  Co się dzieje, gdy łącznikowi towarzyszy inna osoba?...116

3.  Co widzą i słyszą osoby towarzyszące?...116

4.  Środki bezpieczeństwa stosowane podczas kontaktów...117

5.  W jakim języku prowadzone są rozmowy podczas kontaktów?...117

6.  Przekazywanie zapisów rozmów...118

7.  Dlaczego teksty przekazywane telepatycznie zawierają nawyki językowe Billy'ego?...119

8.  Mechanizmy niszczące...120

9.  Urządzenie ostrzegawcze... 120

10.  Kontakty telepatyczne...121

11.  Inspiracje...122

12.  Dlaczego Plejadanie utrzymują kontakt tylko z Eduardem Albertem Meierem?...124

13.  Telepatia zwykła...126

14.  Telepatia duchowa...127

15.  Teletransmisja...128

15.1.  Teletransmisja kontrolowana...128

15.2.  Teletransmisja nie kontrolowana...128

16.  Teleportacja...129

16.1.  Teleportacja materialna...129

16.2.  Teleportacja duchowa...129

7

17. Dematerializacja i rematerializacja...130

VII.  Dzienne demonstracje Plejadan...132

1.  Statki kosmiczne i ślady ich lądowań...132

1.1.  Ślady lądowania pierwszego rodzaju...133

1.2.  Ślady lądowania drugiego rodzaju...133

1.3.  Relacja ze zdarzenia w dniu 15 czerwca 1980 roku...136

2.  Teletransmisje Billy'ego...137

2.1.  Zaginiony bez śladu...138

2.2.  Zamknięte drzwi...139

2.3.  Ślady stóp w śniegu...139

2.4.  Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki...139

2.5.  Nocny wypad w rejon Schönbergeru...140

2.6.  Niepojęte dla osób postronnych...141

3.  Pozaziemskie krasnoludki...142

     Niewiarygodne przeżycie...143

4.  Niecodzienne rozmowy radiowe...144

4.1.  Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki...144

4.2.  Przeżycie z 4 stycznia 1978 roku...145

4.3.  Instrukcje radiowe ze statku Semjase...146

4.4.  Niezwykła przemowa...148

5.  Pokaz pistoletów laserowych...149

6.  Niezwykłe odgłosy...152

Symfonia statku promiennego...153

7.  Zagadkowa eliminacja jodeł...155

Zdarzenie z 17 października 1976 roku...156

VIII.  Nocne demonstracje Plejadan...158

1.  Moja pierwsza obserwacja UFO...158

2.  Moja druga obserwacja UFO...169

3.  Moja trzecia obserwacja UFO...171

4.  Nocny pokaz w dniu 14 marca 1976 roku...172

IX.  Obserwacje dzienne i nocne...174

1.  Obserwacje dzienne...174

1.1.  Niezwykła obserwacja...174

1.2.  Moja pierwsza obserwacja UFO...176

2.  Obserwacje nocne...177

2.1.  Światła na niebie...177

2.2.  Któż to błąka się po nocy...177

2.3.  Zdarzenie z 8 kwietnia 1983 roku...180

A.  Moje pierwsze spotkanie z UFO...180

B.  Niezwykłe zdarzenie z 8 kwietnia 1983 roku

8

(godz. 20.15)...181

C. Sprawozdanie z rozmowy o zdarzeniu z 8 kwietnia

1983 roku...182

2.4. Moje pierwsze przeżycie z UFO...188

X.  Dlaczego pozaziemskie statki kosmiczne unikają nas?...190

XI.  Material_fotograficzny Billy’ego...196

1.  Trudności podczas fotografowania i filmowania...197

2.  Ułatwienia...199

3.  Różne opinie i oszczerstwa na temat zdjęć i filmów Billy'ego...201

4.  Nieustanne kradzieże...200

5.  Manipulacje obcych osób...201

6.  Podwójne ekspozycje...201

7.  Zarzuty wobec niektórych zdjęć Billy'ego...205

7.1.  Zbliżenie — zdjęcie nr 65...205

7.2.  Wyrzucone zdjęcia — zdjęcie nr 67...206

7.3.  Fabryka modeli Billy'ego — zdjęcie nr 67...206

7.4.  Zdjęcie nr 66 lub 16... 209

8.  Zdjęcia kosmiczne Billy'ego... 211

8.1.  Zdjęcie Semjase i Asket — zdjęcie nr 4... 213

8.2.  Oko Boga (JHWH Mata) — zdjęcia nr 68 i 69...214

8.3.  Kolonia kosmiczna czy bariera wszechświata?

- zdjęcia nr 70 i 71...215

8.4.  Połączenie statków Apollo-18 i Sojuz-19 17 lipca

1975 roku — zdjęcia nr 72, 73 i 74...216

XII.  Badania naukowe i inne dowody...219

1.  Opinie świadków o zdjęciach Billy Meiera...220

2.  Wyniki niektórych analiz zdjęć i filmów...221

3.  Analiza próbki metalu...222

4.  Analizy odgłosów statków Plejadan...225

5.  Badania fizyczne miejsc lądowań...228

6.  Testy na detektorze kłamstw...229

7.  Potwierdzenie pewnych faktów astronomicznych...232

7.1.  Legendarna planeta Malona...232

7.2.  Reguła Titiusa-Bodego...234

7.3.  Historia Wenus według Semjase...236

7.4.  Księżyce Saturna...239

7.5.    Niektóre fakty dotyczące Jowisza...240

8. Dwa listy...242

9. Uwagi końcowe...255

9

9.1.  Tajemnicza likwidacja jodeł...255

9.2.  Niesamowite dźwięki...255

9.3.  Historia z brodą...256

9.4.  Badania ogólne...256

9.5.  Najważniejsze ogniwa łańcucha dowodów...258

Oświadczenie świadków...260

XIII.  Zamachy na Billy’ego...262

XIV.  Ataki Inteligencji Giza...273

1.  Kim jest Inteligencja Giza?...273

2.  Ataki Inteligencji Giza...276

2.1.  Pierwszy atak — zakłóczacz myśli...276

2.2.  Drugi atak — infekcja bakteryjna...276

2.3.  Trzeci atak — betonowy mur...279

2.4.  Czwarty atak — uderzenie fali dźwiękowej ...280

2.5.  Piąty atak — negatywne wibracje...281

2.6.  Szósty atak — szok psychiczny...282

2.7.  Siódmy atak — dziwne zjawisko świetlne...282

XV.  Czego chcą od nas istoty pozaziemskie?...286

l.. Skąd pochodzą NOLe i co wiemy o ich załogach?...286

1.1.  Sens ludzkiego istnienia...289

1.2.  Co się dzieje z człowiekiem po śmierci?...290

1.3.  Co to jest Kreacja i kim jest Bóg?...291

2.  Dlaczego istoty pozaziemskie odwiedzają nas na Ziemi?...291

3.  Cel działalności Plejadan i ich sprzymierzeńców na Ziemi ...293

     Przekazywanie wiedzy duchowej ...295

4.  Niektóre wiadomości przekazane przez Plejadan... 296

4.1.  Totalne przeludnienie...296

4.2.  Niszczenie warstwy ozonowej chroniącej żywe organizmy...298

4.3.  Militarne oraz pokojowe wykorzystanie energii atomowej...300

4.4.  Bezwzględna eksploatacja Ziemi...302

4.5.  Ostrzeżenie przed podejmowaniem zaborczych planów...304

4.6.  Konieczność istnienia barbarzyństwa...305

4.7.  Niszczyciel...306

4.8.  Czerwony meteor..307

4.9.  Niezwykła historia Semjase o Księżycu...308

A.  Kosmiczna katastrofa...308

B.  Narodziny Niszczyciela...309

10

C. Narodziny Księżyca...310

5.  Czego nie wolno robić Plejadanom?...310

6.  Czy w rządach różnych państw działają istoty pozaziemskie?...311

7.  Dlaczego Plejadanie nie wspierają nas finansowo?...312

8.  Dlaczego nie można całkowicie zlikwidować wojen?...313

9.  Dlaczego nie ujawnia się metody leczenia raka?...313

10.  Akcje specjalne przeprowadzone dla dobra Ziemian...314

10.1.  Powstrzymanie groźby zagłady ludzkości...314

10.2.  Powstrzymanie kosmicznej katastrofy...314

11.  W jaki sposób każdy z nas może przyczynić się do utrzymania pokoju na świecie?..315

Spis zdjęć...320

Biblografia...327

PODZIĘKOWANIE

Wszystkim ziemskim i pozaziemskim istotom, które przyczyniły się do powstania tej książki, składam niniejszym gorące podziękowanie za udzie­loną mi pomoc.

Szczególne podziękowanie składam na ręce łącznika Eduarda Alberta Meiera i jego pozaziemskich przyjaciół i pomocników z systemu Lira-Wega oraz Plejad za cenne wskazówki i informacje. Słowa podziękowania i uzna­nia kieruję przede wszystkim do Sfaatha, Asket oraz trzyosobowego zespołu Semjase, Quetzala i Jszwjsza Ptaaha z planety Erra. Wyrazy wdzięczności kieruję również do znanych mi z imienia istot Jsodosa, Solara, Pleji, Elektry, Nery, Menary, Rali, Aleny, Taljdy i Hjlaary.

Słowa uznania składam również na ręce amerykańskich naukowców i inżynierów, którzy nie bacząc na ewentualną utratę swojego prestiżu badali materiał dowodowy Billy'ego Meiera, przyczyniając się w ten sposób do uwiarygodnienia całej tej sprawy.

Dziękuję również za ogromny wkład w upowszechnienie historii Billy'ego amerykańskiej i japońskiej grupie badaczy pod kierownictwem emerytowanego podpułkownika lotnictwa wojskowego Wendelle'a C. Stevensa oraz Jun-Ichi Yaoi. Nie sposób również pominąć w tym miejscu amerykańskiego dziennikarza i pisarza Gary Kindera.

Serdeczne podziękowanie kieruję również pod adresem wszystkich tych, którzy wspierali mnie w mojej pracy relacjami ze swoich przeżyć bądź tłumaczeniem angielskich tekstów. Są to: moja żona, Elisabeth, dr Walter Bühler, Bernadette Brand, Christian Frehner, Rainer Schenck, Hans Lanzen-dorfer, Engelbert Wachter, Jacobus Bertschinger, żona Billy'ego, Kalliope, Gilgamesha Meier, Elisabeth Gruber, Brunhilde i Bernhard Koye, Thomas Keller, Herbert Runkel, Mariann Uehlinger, Christina Gasser, Simone

12

Holler, mgr inż. Marete Mattern, Piero Petrizzo, Louis Memper oraz wydawca Michael Hesemann.

Gorące słowa podziękowania za hojne finansowe wsparcie składam również Marie-Louise i Christianowi Frehnerom, Renatę Steur, Louisowi Memperowi, Mariannowi Uehlingerowi, dr. Walterowi Bühlerowi i Erns-towi Kroegerowi.

13

PRZEDMOWA

Poniższą przedmowę do tej książki poświęconą mojej osobie napisał mój przyjaciel z Brazylii dr Walter Bühler, z którym koresponduję od lat. Pragnę w tym miejscu gorąco mu za nią podziękować, a także za jego ogromne zaangażowanie w sprawę Billy'ego Meiera.

Autor książki, Guido Moosbrugger, urodził się 14 lutego 1925 roku w Dornbirn w Austrii. Obierając zawód nauczyciela, a później dyrektora szkoły ludowej w Hirschegg, potwierdził swój zamiar pracy dla dobra ogółu. Od wielu lat zajmuje się badaniem zjawiska UFO oraz astrofizyką, w tym zagadnieniem wielkości, budowy oraz genezy Wszechświata. Od najwcześniejszych lat żywo interesuje się także innymi dziedzinami nauk przyrodniczych. W roku 1951 brał udział w trwającej 9 tygodni austriackiej wyprawie naukowej do Maroka, której celem było poznanie kilku białych plam w Wysokim Atlasie.

Poza tym podróżował w celach naukowych po prawie wszystkich krajach Europy, Afryki Północnej (Maroko, Tunezja, Algieria, Egipt, Liban, Tur­cja), Ameryki Południowej oraz Meksyku.

Pierwszą książkę poświęconą zjawisku UFO przeczytał już w roku 1954. Wzbudziła ona jego duże zainteresowanie i wówczas to doszedł do przeko­nania, że te obiekty istnieją rzeczywiście. Niestety nie znał wówczas nikogo, z kim mógłby podyskutować na ten temat. Dopiero 20 lat później natknął się na ogłoszenie w gazecie informujące o comiesięcznych prelek­cjach poświęconych temu zjawisku wygłaszanych w Monachium. W latach 1975-1976 uczęszczał na nie regularnie zdobywając w ten sposób liczne materiały dotyczące tej tematyki.

14

Do pierwszego kontaktu Guida ze sprawą Billy'ego doszło w kwietniu 1976 roku podczas jednej z prelekcji w Monachium. Materiał o Billym był tak fascynujący, że postanowił osobiście przyjrzeć się jego sprawie. Nie­zwłocznie napisał do niego list z pytaniem, czy i kiedy mógłby go odwiedzić. Ku jego ogromnej radości Billy odpowiedział mu bardzo szyb­ko, zapraszając go do Hinwil. Miał dużo szczęścia, bowiem już w pierw­szych miesiącach częstych odwiedzin Billy zaczął zabierać go ze sobą w różne miejsca, gdzie mógł obserwować manewry statków Plejadan. Otrzymał nawet pozwolenie na fotografowanie pozostawianych przez nie śladów oraz ich nocnych demonstracji.

Od maja 1976 roku jest członkiem zarządu FIGU i propagatorem misji Billy'ego. (FIGU to skrót od Freie Interessengemeinschaft fur Grenz- und Geisteswissenschaften und Ufologiestudien oznaczającego Niezależne Sto­warzyszenie do spraw Nauk Pogranicza, Wiedzy Duchowej oraz Studiów Ufologicznych, które w roku 1977 założył łącznik Szwajcar Eduard Albert Meier. Skupia ono poszukiwaczy i badaczy działających w imię prawdy i duchowego rozwoju. Jego siedziba mieści się w Semjase-Silver-Star-Center w Hinterschmidruti w dolinie Tóss w gminie Turbenthal w kan­tonie Zurych).

O Billym usłyszałem mniej więcej w tym samym czasie, co Guido, kiedy to zwiedzając Europę odwiedziłem krewnych w Bazylei, gdzie poznałem Lou Zinstag — kobietę-ufologa, która poinformowała mnie o jego kontak­tach i pokazała wspaniały materiał fotograficzny. Nie mogła zdecydować się na opisanie jego przypadku w formie książki, bowiem jak wyznała, jego idee i filozofia oraz poglądy samych Plejadan stały w sprzeczności z jej szwajcarskim patriotyzmem. Wspominam o Lou, gdyż mimo wszystko przysłużyła się ona upowszechnieniu prawdy o Billym. Podczas swojej wizyty w Ameryce w Tucson w Arizonie spotkała się z czołowym ufolo-giem amerykańskim, emerytowanym podpułkownikiem Wendelle'em C. Stevensem, któremu opowiedziała szczegółowo o nim i jego kontaktach. W rezultacie Stevens odbył w towarzystwie kilku innych badaczy szereg podróży do Hinterschmidruti, aby osobiście zbadać tę sprawę na miejscu. Ich plonem są trzy książki oraz kilka filmów video poświęconych kontak­tom Meiera z Plajadanami.

Na stronach 204-207 oraz 234-25 3' książki Gary Kindera Light Years (Lata świetlne) opisanych jest szereg dowodów potwierdzających kontakty Billy'ego. Kiedy skontaktowałem się listownie ze Stevensem, który inte­resował się również przypadkiem z Mirassol w stanie Sao Paulo w Brazylii

1 Strony 180-183 i 205-221 polskiego wydania.

15

(badanym przez Marię de Lourdes i Ney Matiel Piresa), w odpowiedzi otrzymałem odeń w prezencie jego własną książkę UFO... Contactfrom the Pleiades (UFO... kontakt z Plejad).

Korzystając z okazji, pragnę podziękować Billy'emu, że mimo złego stanu zdrowia zdołał poświęcić mi ponad dwie godziny w czasie mojej wizyty w Semjase-Silver-Star-Center. Pod jej koniec Guido opowiedział mi między innymi treść niniejszej książki, ja zaś obiecałem mu pomoc w prze­tłumaczeniu jej na portugalski i znalezieniu wydawcy. Ogromną zasługą Guido jest obiektywne — na ile to było możliwe — i wierne przedstawienie całej sprawy związanej z osobą Billy'ego Meiera i jego kontaktami z Pleja-danami. Być może książka ta stanie się pomostem dla tych naukowców, którzy mimo swej pychy i arogancji, zrozumieli już, że zarówno w najdrob­niejszym atomie, jak i całym, gigantycznym Kosmosie przejawia swoją obecność siła ducha. Jeśli nasi politycy staną się rozsądniejsi, wówczas nasze ziemskie wojny z całą pewnością same znikną, zaś przyroda nie będzie nas już „obdarzać" tellerycznymi nieszczęściami, a kosmos grozić uderzeniami komet. W ten sposób alternatywa przedstawiana przez Plejadan stanie się realniejsza. Mając przed sobą perspektywę zgliszcz pokrywają­cych powierzchnię naszej planety, powinniśmy przestać zwlekać i zacząć wspierać dążenia FIGU, bowiem w ten sposób możemy przyczynić się do zachowania pokoju na naszym globie.

Brazylia, styczeń 1991

dr Walter Bühler

16

OD AUTORA

Prowokujący tytuł tej książki ...a jednak latają1 nawiązuje do znanego powiedzenia Galileusza „...a jednak się kręci". W jego czasach burzono fałszywe średniowieczne wyobrażenia, aby stworzyć miejsce nowym po­glądom i utorować drogę nowemu wiekowi.

My, obywatele XX wieku, znajdujemy się dzisiaj w podobnej sytuacji, kiedy to rewidowane są nieaktualne i fałszywe poglądy. Po pierwsze musimy odpowiedzieć sobie na bardzo istotne pytanie, czy oprócz Ziemi istnieją inne planety zamieszkałe przez ludzkie cywilizacje oraz czy w zwią­zku z tym mamy prawo do uprzywilejowanego stanowiska. Jeśli uznamy, że istoty pozaziemskie istnieją rzeczywiście, to musimy rozstrzygnąć, czy mogą być one tak dalece zaawansowane technologicznie, aby móc pokony­wać nieprzekraczalną w naszym wyobrażeniu barierę czasu i przestrzeni i odwiedzać nas w swoich statkach kosmicznych.

W świetle logiki na to pierwsze pytanie istnieje tylko jedna odpowiedź. Jak wiadomo dziś każdemu uczniowi, Ziemia z kosmicznego punktu widzenia jest niczym więcej jak kosmicznym ziarnkiem piasku. Stąd też często powtarzane jeszcze dziś twierdzenie, że jest ona jedynym miejscem we Wszechświecie, w którym występują istoty rozumne, jest kompletnym idiotyzmem. Na szczęście coraz szerszą akceptację zyskuje pogląd, że mieszkańcy Ziemi nie są jedynymi istotami myślącymi, a już na pewno nie są ukoronowaniem dzieła Stwórcy, jak to dotychczas z pychą głoszono. Właśnie w tym sensie dokonał się istotny postęp w procesie rozumowania, choć na ostatni decydujący przełom przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać, bowiem gros ludzkości nadal nie może lub nie chce pojąć, że tak zwane NOLe istnieją rzeczywiście i od wieków są obserwowane ziemskim niebie.

1 Oryginalny tytuł książki brzmi ...und się fliegen dochL Ze względów komercyjnych Agencja NOLPRESS zmieniła go jednak na UFO z Plejad. — Przyp. red.

17

Ich istnienie wzbudza dziś kontrowersje jak nigdy dotąd. W ten sposób znowu doszliśmy do stwierdzenia: „...a jednak latają".

W dwóch pierwszych rozdziałach książki wyjaśniam, czym są te owiane aurą tajemnicy NOLe i dlaczego „obcy przybysze" właśnie teraz tak często manifestują swoją obecność na naszym globie. W rozdziałach X i XV odpowiadam z kolei na pytanie, dlaczego pozaziemskie obiekty latające nie lądują na oczach wszystkich i czego właściwie od nas chcą ich załoganci.

W rozdziale III opisany jest w ogólnym zarysie styl życia mieszkańców planety Erra zwanych Plejadanami w oparciu o wszelkie dostępne informacje uzyskane od łącznika Eduarda Alberta Meiera. Plejadanie z planety Erra nie są istotami nadprzyrodzonymi, lecz takimi samymi ludźmi jak my, tyle że bardziej zaawansowanymi pod względem rozwoju ewolucyjnego. Ich rodzinna planeta znajduje się w układzie planetarnym gwiazdy Taygeta2 położonym wewnątrz otwartej gromady gwiazd zwanej przez nas Plejadami i oddalonym od Ziemi o około 500 lat świetlnych. Erra znajduje się jednak w innym wymiarze, to znaczy w innej czasoprzestrzeni, która przesunięta jest w stosunku do tej, w której istnieje nasz system słoneczny, o ułamek sekundy w przyszłość, co oczywiście jest trudne dla nas do pojęcia w świetle naszej dzisiejszej wiedzy. Plejadanie, a właściwie Erranie, przewyższają nas pod względem technologicznym o około 3.500 lat, zaś pod względem rozwoju duchowego o około 30 milionów lat.

Dzięki swojemu niezwykle wysokiemu rozwojowi ewolucyjnemu w spo­sób perfekcyjny opanowali podróżowanie w przestrzeni. Posiadają kilka punktów wypadowych w całym Wszechświecie i funkcjonują w pewnym stopniu jako kosmiczni strażnicy porządku, a także duchowi misjonarze.

Także i my, mieszkańcy Ziemi, mogliśmy i nadal możemy korzystać z ich cennej pomocy. Dysponują ogromną armadą pojazdów kosmicznych służących do pokonywania wprost niewyobrażalnych odległości kosmicz­nych. Ich technologia podróży kosmicznych jest tak wspaniale rozwinięta, że mogą dosłownie przeskakiwać z jednego systemu gwiezdnego do drugie­go, co dla nas jeszcze długo pozostanie w sferze marzeń. Ich pojazdy kosmiczne omówione są szczegółowo w rozdziale IV.

Następny poświęcony jest szwajcarskiemu łącznikowi zwanemu UFO-Billym, który już od najwcześniejszych lat dziecinnych kontaktował się — najpierw telepatycznie, a potem osobiście — z istotami pozaziems­kimi. Działa on jako pośrednik między nimi i mieszkańcami Ziemi. W roz­dziale tym opisałem kilka znamiennych „kamieni milowych" na burzliwej drodze jego pełnego wrażeń życia oraz jego jedyną w swoim rodzaju misję.

2 Jak podają niektóre źródła astronomiczne Taygeta położona jest w odległos'ci 390 lat świetlnych od Ziemi. — Przyp. red.

18

Omawiając to, przedstawiłem jego kontakty z istotami pozaziemskimi, wyjaśniając jednocześnie, w jaki sposób do nich dochodzi, choć dzisiaj nie są już one tak częste, jak przed laty.

W następnych trzech rozdziałach mowa jest o rozmaitych dziennych i nocnych demonstracjach ich pojazdów oraz wrażeniach obserwujących je świadków - - często o charakterze wręcz mistycznym. Aby Billy mógł potwierdzić prawdziwość swoich kontaktów, Plejadanie pozwolili mu na­kręcić osiem krótkich filmów oraz wykonać kilkaset kolorowych zdjęć przedstawiających ich różnego typu statki kosmiczne, ich niezwykłe mane­wry oraz ślady lądowania. Ten materiał fotograficzny jest nie tylko najob­szerniejszy, ale i najlepszy na świecie.

Przypadek ten był szczegółowo badany przez różnych badaczy. Jedną z rzeczy, która szczególnie zainteresowała badaczy amerykańskich i japońskich, były ślady lądowań statków tych istot. Badacze ci przebywali kilka tygodni w miejscu zamieszkania Billy'ego i dzień i noc obserwowali jego poczynania mając cichą nadzieję odkrycia mistyfikacji. Billy'ego oraz kilku naocznych świadków poddano nawet testowi na „wykrywaczu kłamstw". Wypowiedzi różnych świadków będące wynikiem przeprowadzanych niezależnie od siebie wywiadów okazały się ze sobą zgodne. Część materiału dowodowego będącego w posiadaniu Billy'ego została zabrana do USA i zbadana przez kilku wybitnych specjalistów przy użyciu najnowocześniejszego sprzętu badawczego.

Badaniu poddano:

a)  kilka zdjęć i fragmentów filmów,

b)  nagrania dźwięków wydawanych przez statki Plejadan,

c)  cztery niewielkie próbki metalu, z którego wykonywane są powłoki statków Plejadan.

Badania tych rzeczy nie wykazały jakichkolwiek oznak fałszerstwa, a co za tym idzie potwierdziły autentyczność kontaktów Billy'ego. W rezultacie Japończycy nakręcili film o nim i jego kontaktach. Inny film na ten sam temat nakręciła czternastoosobowa ekipa z Hollywood. W ciągu ostatnich piętnastu lat ukazało się ponadto kilka książek opowiadających o Billym i jego kontaktach — wszystkie w języku angielskim.

W rozdziale IX przedstawione jest moje stanowisko wobec materiału fotograficznego Billy'ego i jego autentyczności, zaś w rozdziale XII — naj­istotniejsze wyniki analiz naukowych oraz kilka innych dowodów.

Godnym ubolewania faktem są opinie krążące w światku ufologicznym, w wyniku których osoby będące łącznikami oraz ich sympatycy są w mniej­szym lub większym stopniu nieustannie krytykowani. Dotyczy to szczegól­nie Billy Meiera. Takie jest właśnie podziękowanie tych ludzi za to, że nie bacząc na swoje zdrowie przekazuje on ludziom ważne informacje, mądroś-

19

ci i niestrudzenie kontynuuje swoją misję. Jego przeciwnicy bezustannie przeszkadzają mu w rozpowszechnianiu prawdy. Na jego życie dokonano 13 zamachów, o czym jest mowa w rozdziale XIII. W następnym przedstawio­na jest tak zwana Inteligencja Giza, która również stara się, jak tylko może, przeszkadzać Billy'emu w jego misji. Jest to rozproszona grupa obcych istot-renegatów, która przysporzyła Billy'emu i FIGU wielu kłopotów. W roku 1978 została deportowana przez Plejadan w bezpieczne miejsce.

Jeśli chodzi o szykany, muszę z przykrością stwierdzić, że to właśnie Billy cieszy się najgorszą sławą wśród licznej grupy ufologów, których jest na całym świecie około 20.000. Powodem tego stanu rzeczy są nieporozu­mienia, oszczerstwa, omyłki, a nade wszystko brak rzetelnej informacji. Jego wrogowie określają go jako osobę pośrednią między Einsteinem, Dylem Sowizdrzałem i Myszką Miki. Mimo wszystkich tych fałszywych opinii i złośliwych kłamstw rozpowszechnianych na całym świecie, między innymi przez byłych członków jego grupy, nikomu nie udało się jednak dowieść tego, co „złe języki" rozpowszechniają jako prawdę. Z drugiej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że osoby chcące zostać łącznikami wyrastają jak „grzyby po deszczu", to nie należy się dziwić ludziom, że stają się zaniepokojeni i w końcu przestają rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Stąd też niezbędne stało się gruntowne sprawdzenie i rozważenie wszystkich informacji, którymi dysponujemy. Polecam uczynić to wszyst­kim, którzy w labiryncie błędów chcą odnaleźć właściwą drogę. Z mojej strony mogę jedynie zapewnić, że w żadnym wypadku nie ośmieliłbym się występować publicznie, nie mając stuprocentowej pewności co do realności kontaktów Billy Meiera.

Biorąc pod uwagę swoje przeżycia i długoletnie badania, mogę stwier­dzić ze spokojnym sumieniem, że nie mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju bajki braci Grimm czy też „Z tysiąca i jednej nocy", lecz z nagimi faktami. Moim jedynym dążeniem było przedstawienie faktów takimi, jakimi są. Jeśli lektura mojej książki pobudzi kogoś do poważnego roz­ważenia tej sprawy, będzie do dla mnie najlepsza zapłata za trud, jaki włożyłem w napisanie tej książki. Będąc jedyną w swoim rodzaju, historia Billy Meiera oceniana jest w dwojaki sposób — przeciwnicy określają ją jako niezwykle wyrafinowane oszustwo, zaś zwolennicy jako największą sensację XX wieku.

Rozstrzygnięcie, który punkt widzenia jest właściwy, pozostawiam Czy­telnikom.

Hinterschmidrüti, styczeń 1991

Gnido Moosbrugger

 

20

I ERA WODNIKA

1. Era Wodnika w ujęciu astronomicznym i astrologicznym

New Agę, Nowy Wiek, Złoty Wiek, Era Wodnika — tak brzmią modne obecnie hasła, które spotykamy na każdym kroku krocząc przez świat z otwartymi oczyma, nie chowając głowy w piasek przed tym, co stale przynoszą nam nowe zdarzenia. Niezależnie od tego, czy dokonaliśmy już tego odkrycia, czy też nie, tkwimy już w środku okresu przejściowego tej nowej ery, która nosi nazwę „Wodnika".

Zanim jednak szczegółowo omówię niezwykłe znaczenie Ery Wodnika, niezbędne jest choćby ogólne wyjaśnienie podstawowych pojęć astronomi­cznych. Iluzją jest mniemanie, że Ziemia jest spokojnym ciałem niebieskim, wokół którego krążą pozostałe — w rzeczywistości jest odwrotnie. Ziemia wykonuje wiele ruchów równocześnie. Nawiązując do sentencji Archimede-sa: „Dajcie mi stały punkt, a ruszę z posad cały świat" - - należy stwierdzić, że w całym Wszechświecie nie istnieje ani jedno nieruchome ciało niebies­kie, co nieustannie potwierdzają badania kosmosu.

Jak wiadomo dzisiaj każdemu, Ziemia obraca się wokół własnej osi raz na 24 godziny, wywołując w ten sposób zjawisko dnia i nocy. Z kolei oś ziemska będąca umowną linią przebiegającą przez środek Ziemi łączącą biegun północny z południowym okrąża raz w ciągu roku Słońce wzdłuż eliptycznej orbity. Pozornie wygląda to, jak gdyby to Słońce wędrowało wokół Ziemi, a nie odwrotnie. Ze zjawiskiem tym łączy się pojęcie ..precesji", które omówione zostało w dalszej części tego rozdziału. Wcześ-

21

niej jednak należy zapoznać się z poszczególnymi ruchami wykonywanymi przez Ziemię.

By umiejscowić ciała niebieskie i określić ich ruchy, całą sferę niebieską traktujemy umownie jako olbrzymią powierzchnię kulistą otaczającą Zie­mię, której równik leży na tej samej płaszczyźnie co równik Ziemi. Na jej górnej i dolnej powierzchni na przedłużeniu ziemskiej osi leżą dwa bieguny określane mianem północnego i południowego bieguna nieba. Równik Ziemi nachylony jest do płaszczyzny jej orbity pod kątem 23°27' albo inaczej mówiąc oś Ziemi nachylona jest do płaszczyzny jej orbity pod kątem 66°33' (płaszczyzna orbity Ziemi to powierzchnia, wzdłuż której Ziemia krąży wokół Słońca). Rzutowana na powierzchnię sfery niebieskiej płaszczyzna orbity Ziemi nazywa się ekliptyką. Ekliptyka to pozorna orbita, którą przemierza w ciągu roku Słońce obserwowane z Ziemi. Wzdłuż ekliptyki rozciąga się Zodiak zwany Zwierzyńcem Niebieskim, który jest pasem na sferze niebieskiej o szerokości 16°. Zodiak tworzy 12 konstelacji: Wodnik, Koziorożec, Strzelec, Skorpion, Waga, Panna, Lew, Rak, Bliź­nięta, Byk, Baran i Ryby.

W znaczeniu astronomicznym Era Wodnika zaczyna się w chwili, gdy punkt równonocy wiosennej zwany także punktem Barana wstępuje w gwia­zdozbiór Wodnika (punkt równonocy wiosennej to jeden z dwóch punktów przecięcia się ekliptyki z równikiem nieba, który Słońce przekracza 21 marca; równik nieba dzieli nieboskłon na sferę północną i południową i może być traktowany jako przedłużenie równika ziemskiego leżącego na tej samej płaszczyźnie).

Wskutek powolnego ruchu zataczającego osi ziemi punkt równonocy wiosennej przesuwa się po równiku niebieskim w ciągu roku o kąt 50,116" w kierunku przeciwnym niż Słońce i w ten sposób co 2155 lat przemierza jeden gwiazdozbiór, a co 26.000 (dokładnie 25860) lat — cały pas zodiakal­ny (patrz podrozdział „Precesja").

W tym miejscu sprzeniewierzyłem się nieco sobie samemu, bowiem podane przeze mnie dane nie pokrywają się dokładnie z danymi astro­nomicznymi. Mogę jednak zapewnić, że nie są one wytworem mojej fantazji, lecz danymi przekazanymi przez pilotkę statku kosmicznego po­chodzącą z Plejad imieniem Semjase. Jest ona jednym z najważniejszych kontaktów Eduarda Alberta „Billy" Meiera (patrz rozdział III}.

Na stronie 31 w podrozdziale „Era Wodnika w liczbach" przedstawiłem w sposób przejrzysty istotne punkty i okresy czasowe. Koniec lub inaczej mówiąc czas upływu ery Ryb i jednocześnie początek pierwszej połowy okresu przejściowego ery Wodnika nastąpił 3 lutego 1844 roku o godzinie 11.20 czasu środkowoeuropejskiego. W tym samym momencie czasowym

22

93 lata później, a więc 3 lutego 1937 roku, zaczęła się druga połowa okresu przejściowego, po której to dopiero w roku 2029 Era Wodnika zacznie się naprawdę i będzie w pełni na nas oddziaływać. Podobnie jak inne era Wodnika trwać będzie 2155 lat i zakończy się w roku 3999. Bezpośrednio po niej nastanie era Koziorożca, a po niej era Strzelca. Dopiero po 25860 latach zakończy się cały cykl precesyjny i zacznie następny.

Podając te związki astronomiczne, do których większość astronomów i innych naukowców prawdopodobnie nie przywiązuje żadnej wagi, jako że astrologia do dziś nie jest uważana za naukę, wsadziłem zapewne głowę w przysłowiowe gniazdo os.

Znaczenie Ery Wodnika można przedstawić jednak tylko z astrolo­gicznego punktu widzenia bez względu na to, czy to się komuś podoba, czy nie. Postaram się te nie najprostsze zagadnienia przedstawić możliwie najprzystępniej, jak potrafię. Zanim jednak dotknę tego „parzącego" tematu, pragnę dodać, że astrologia jest traktowana przez mieszkańców Plejad jak każda inna dyscyplina naukowa w rodzaju astronomii, astrofizyki, fizyki, chemii etc.

Plejadanie są mieszkańcami otwartej gromady gwiazd zwanej Plejadami znajdującej się w gwiazdozbiorze Byka (patrz rozdział III). Nasza dotych­czasowa wiedza w dziedzinie astrologii jest bardzo skromna i dlatego musimy nauczyć się jeszcze wielu rzeczy, zanim osiągniemy poziom wiedzy Plejadan w tej materii. Obecnie wśród nas jest już wielu wybitnych astrologów poważnie traktujących swój zawód i świetnie znających się na rzeczy, jak choćby znany na całym świecie dr Hans Holzer. Niestety, oprócz tej stosunkowo nielicznej grupy ekspertów działa cała armia domorosłych astrologów, wśród których dominują zwyczajni krętacze, łgarze i zarozu­mialcy wykorzystujący ludzką łatwowierność, aby wyłudzić od nich jak najwięcej pieniędzy. Tym swoim przestępczym postępowaniem dyskredytu­ją rzetelnych znawców i badaczy tej gałęzi wiedzy. Jak w każdej dziedzinie ludzkiej działalności nie należy „wrzucać wszystkich do jednego worka", lecz starać się „oddzielać ziarno od plew".

Twierdzenie oponentów astrologii, że jest ona nic niewarta, jest błędne i do niczego nie prowadzi. Zarzut ten powinien raczej brzmieć: „błędnie stosowana astrologia jest nic niewarta" - dopiero takie stwierdzenie jest słuszne. Należy zatem wyraźnie oddzielić rzeczywiste fakty od spekulacji, które z natury rzeczy nie posiadają wielkiego znaczenia. Mniemanie, że los pojedynczego człowieka lub całych narodów zależy wyłącznie od gwiazd, jest oczywiście błędne, z drugiej zaś strony prawdziwy jest pogląd, że gwiazdy wywierają określony wpływ na Ziemię i jej mieszkańców, lecz

23

nigdy w takim sensie, że determinują los poszczególnych ludzi. Głównym czynnikiem, który o tym decyduje, jest sposób, w jaki człowiek reaguje na wibracje. Każdy może kierować się w tym względzie własną wolą i sam decydować o swoim losie. Z astrologicznego punktu widzenia należy uwzględniać następujące promieniowania:

1.  Najsilniejsze oddziaływanie kosmiczne, jakim jest promieniowanie Cen­tralnego Słońca Galaktyki. Jest ono niezwykle silne i przekazywane poszczególnym gwiazdom. Jego odbiorcy przemieniają je na swój włas­ny sposób odpowiednio do własnego poziomu ewolucyjnego (dotyczy to zarówno gwiazd, jak i żywych istot zamieszkujących krążące wokół nich planety). Każdy układ, konstelacja ciał niebieskich (gwiazd i planet) przekazuje nam inną część promieniowania centralnego słońca objawia­jącą się różnym stopniem jego intensywności. Odbierane drgania poje­dynczych ciał niebieskich to jedynie cząstka tego, co wysyła centralne słońce galaktyki.

2.  Kolejnym pod względem siły oddziaływania jest promieniowanie kon­stelacji pasa zodiakalnego — na przykład w erze Ryb występują najniż­sze częstotliwości drgań, zaś w erze Wodnika najwyższe.

3.  Drgania własne planet, które odgrywają istotną rolę w obliczeniach astrologicznych.

Jest pewien drażliwy dział astrologii, o którym należy tu wspomnieć. Są to horoskopy. Na ich temat krąży wiele sprzecznych opinii. Otóż produko­wane taśmowo roczne horoskopy, a także cotygodniowe ogólnikowe pro­gnozy zamieszczane w licznych czasopismach są całkowicie bezwartoś­ciowe. Nie oznacza to jednak, że horoskopy należy generalnie odrzucić. Aby miały one sens, aby posiadały pewną wymowę, niezbędne jest po­służenie się do ich sporządzenia odpowiednimi informacjami i umiejętnoś­ciami. Nasza obecna wiedza w tej dziedzinie jest zbyt uboga, abyśmy mogli precyzyjnie prognozować przyszłe wydarzenia. Nie jest tego w stanie zrobić nawet najlepszy astrolog.

Przykładem na to może być chociażby znaczenie daty urodzin. Znajo­mość dokładnego czasu narodzin — co do sekundy — to znaczy momentu, w którym głowa dziecka wynurza się z ciała matki i „ogląda światło dzienne", ma fundamentalne znaczenie przy sporządzaniu horoskopu. Rów­nież poświęcanie zbyt mało uwagi innym, z pozoru błahym, faktom może w znacznym stopniu wpłynąć na dokładność horoskopu.

Pewnym powodem, dla którego odczytywanie gwiazd traktowane jest jako bezsensowna spekulacja, jest fakt, że usytuowanie konstelacji astro-

24

nomicznego pasa zodiakalnego nie jest zgodne z kolejnością astrologicz­nych znaków zodiaku o tej samej nazwie.

Wskutek precesji przesunięcie punktu równonocy wiosennej względem astrologicznych znaków zodiaku następuje w kierunku odwrotnym, a więc na przykład nie od znaku Wodnika do Ryb, lecz od Ryb do Wodnika etc. Poza tym czasy trwania astrologicznych znaków zodiaku są takie same, podczas gdy długość kątowa poszczególnych konstelacji astronomicznych nie jest taka sama.

Ponadto symboliczne znaczenie astrologicznego zodiaku jest zawsze takie same, zaś niewielkie zmiany, jakie w nim występują, zależą od tego, jakiej konstelacji astronomicznej jest on w danym momencie przyporząd­kowany. Konstelacja jest tak zwanym tłem, które można porównać z kulisa­mi teatralnymi. Aby to łatwiej zrozumieć, załóżmy, że przed wielu laty oglądaliśmy pewną sztukę w teatrze, która wywarła na nas duże wrażenie. Po dłuższym okresie czasu ponownie nadarza się nam okazja jej obejrzenia. Oczekując na to wydarzenie początkowo nie zauważamy, że zmieniły się już zewnętrzne okoliczności. Udajemy się na swoje miejsce i czekamy na rozpoczęcie spektaklu. W końcu kurtyna unosi się i rozpoczyna się przed­stawienie. I nagle doznajemy uczucia zdziwienia. Naszym oczom ukazują się nowe kulisy, nowi aktorzy, kostiumy etc. Przez chwilę odnosimy wrażenie, że jesteśmy na zupełnie innej sztuce, mimo iż jej wymowa wcale się nie zmieniła. Wszystko zależy teraz od tego, jak ta zmieniona sytuacja zadziała na nas.

Krótko mówiąc, znaczenie poszczególnych astrologicznych znaków zo­diaku jest niezmienne w ciągu całego cyklu precesji wynoszącego 25.860 lat - zmienia się jedynie ich tło, to znaczy poszczególne konstelacje astro­nomiczne.

Wielu czytelników odbierze to zapewne jako czystą bzdurę, lecz bez względu na to, co będą o tym sądzić, tak jest i nic tego nie zmieni. Taka jest natura rzeczy, czy się to nam podoba, czy nie. Wszystko wokół nas ulega stałym cyklicznym zmianom — powstawaniu i znikaniu. Te powtarzające się bez końca zmiany wspomagają ewolucję, czyli przyczyniają się do dalszego rozwoju wszelkich form życia.

2. Znaczenie ery Wodnika

Początek nowej ery oznacza, że nasz układ planetarny „wszedł" w obszar nieba należący do gwiazdozbioru Wodnika, a co za tym idzie w obszar bezpośredniego promieniowania Centralnego Słońca Galaktyki. Z powodu specyficznego układu konstelacji gwiezdnych promieniowanie Słońca Cent-

25

ralnego jest w tej erze tak mocno odczuwalne, jak w żadnej innej. Stąd też słuszne są uwagi mówiące o „złotym wieku".

Era Wodnika zaczęła się 3 lutego 1844 roku, w chwili gdy znaleźliśmy się w najbardziej zewnętrznym brzegu jej promieniowania. Obecnie znaj­dujemy się w końcowej fazie okresu przejściowego, w którym jednocześnie odczuwamy słabnący wpływ minionej ery Ryb i stale rosnący wpływ promieniowania ery Wodnika.

To, co dokonuje się w czasie owych 185 lat okresu przejściowego, można w pewnym stopniu porównać do przechodzenia zimy w wiosnę, które również następuje stopniowo, a nie z dnia na dzień.

Minioną erę Ryb cechowały mordy, zamachy, przemoc, fanatyzm religij­ny, wiara w urojenia, czarnoksięstwo, mistycyzm i inne negatywne aspekty ludzkiej psychiki. Ryba należy do wody, zaś wodnik do powietrza. Wygląda to tak, jak gdyby latająca ryba wyskoczyła z wody i w locie przemieniła się w ptaka. Czas trwania tej metamorfozy wynosi 185 lat. Pogrążona w mroku ludzkość stopniowo wychodzi ku światłości chłonąc nową wiedzę. Najtraf­niejszym określeniem tego okresu jest przełom. Chyląca się ku upadkowi budowla życia musi zostać zburzona bez względu na koszty — jednocześnie na jej gruzach powstają fundamenty nowego domu. Niekorzystny wpływ Ery Ryb sprawia, że dokonujące się przemiany zachodzą z pewnymi kłopotami objawiającymi się w postaci wojen, rewolucji, terroru, fanatyz­mu, rządnych władzy polityków, nienawiści, waśni, kłamstw, fałszu etc. Ta spuścizna przeszłości jest drogo opłacana.

Zatroskane o losy świata umysły już od dłuższego czasu głoszą czarne wizje przyszłości, mówiąc o totalnej zagładzie. Jak powszechnie wiadomo, znajdujemy się obecnie w niebezpiecznej sytuacji i to pod wieloma wzglę­dami. Oto krótki cytat z 5 numeru naszego biuletynu Wissenswertes (Godne uwagi) z lutego 1985 roku, str. 7, zwierający główne przyczyny i za­grożenia:

...przeludnienie, militaryzm, przemysł zbrojeniowy, rozmaite tru­cizny, radioaktywność, przestępczość, lekomania, herezje, wyzysk finansowy, przemysł chemiczny, terroryzm, rasizm, handel ludźmi, prostytucja, anarchia, mistycyzm etc.

Jeśli dodamy do tego jeszcze różne kataklizmy, takie jak trzęsienia ziemi, huragany, powodzie, obumieranie lasów, zmiany klimatyczne, dziury ozonowe, zagrożenia nuklearne, AIDS, zboczenia seksualne i temu podobne plagi, to wówczas będziemy mieli pełny obraz objawów okresu przejś­ciowego, w którym się obecnie znajdujemy.

26

Mimo tego wszystkiego osiągnęliśmy jednak niezaprzeczalne sukcesy we wszystkich możliwych dziedzinach życia, zwłaszcza w naukach przyro­dniczych i technice. W ubiegłych dziesięcioleciach jak nigdy dotąd dokona­liśmy wielu odkryć i wynalazków. Niestety postęp w naukach humanistycz­nych nie był tak szybki, w wyniku czego powstała znaczna, trudna do przekroczenia, przepaść między znacznym postępem naukowo-technicznym a wiedzą socjalno-etyczną. Inaczej mówiąc, nasz poziom etyczny jest daleko w tyle za poziomem rozwoju technicznego, co widać po wykorzys­tywaniu przez nas odkryć naukowych w negatywnych celach, to znaczy w celach militarnych, oraz po podporządkowywaniu sobie przyrody pod kątem chęci zysku. To błędne nastawienie należy czym prędzej zlikwido­wać, bowiem ciąży ono nad ludzkością niczym miecz Damoklesa.

Erę Wodnika często określa się jako „Czas Końca". To określenie jest prawdziwe jedynie w tym sensie, że to co przestarzałe musi zniknąć. Nie chodzi tu o ostateczny koniec, apokalipsę, lecz o początek, który da o sobie znać w pełni dopiero w roku 2029.

Drgania energetyczne Słońca Centralnego o dużej częstotliwości zalewa­ją naszą planetę inicjując erę pozytywnego duchowego przełomu. Promie­niowanie Ery Wodnika aktywizuje ewolucję planety i jej mieszkańców w tak ogromnym stopniu, że jej wpływowi ulega każdy. Nowa era wywołuje gruntowne zmiany we wszystkim, co dotychczas obowiązywało, uspraw­niając to i podporządkowując nowym kryteriom. Kosmiczne wpływy osią­gają taki stopień, że przełomowe wydarzenia, odkrycia i wynalazki stają się czymś powszednim. W tym „dostojnym" wieku mają miejsce również ogromne przemiany w warstwie duchowej. Zdaniem Semjase to co intelek­tualne przestaje być miarodajne i uzupełnione zostaje wiedzą i umiejętnoś­ciami. Wszystko, co hamuje i zniewala umysł, podlega zniszczeniu. Ten nowy początek niesie ze sobą konsekwencje brzemienne w skutkach, zarówno dla całej ludzkości, jak i dla każdego człowieka z osobna.

Pojedyncze osoby różnie reagująjednak na impulsy. Niektórzy odczuwają je jako zagrożenie i uporczywie czepiają się tego co konwencjonalne oraz bardziej niż dotychczas oddają się materialnym potrzebom i konsumpcji, inni z kolei — nękani wewnętrznym niepokojem — szukają schronienia w insty­tucjach religijnych, które wyrastają jak grzyby po deszczu i biorą swych zwolenników pod swoje niebezpieczne skrzydła. W tę „pajęczą sieć łowców ludzi" najczęściej wpadają młodzi ludzie. Ci rzekomi uzdrowiciele i fałszywi profeci panoszą się na oczach wszystkich, wyciągając swoje macki po nowe ofiary, które są następnie wykorzystywane i wiedzione na manowce.

Nowy wiek wymaga swojego trybuna, dlatego też tak wielu złośliwych kłamców i oszczerców łatwo znajduje pożywkę do swojej niecnej działalno-

27

ści. Inni ludzie szukają ukojenia w narkotykach, ale zamiast niego grozi im trafienie do rynsztoka lub wiezienia, jeśli nie zerwą z tym nałogiem.

Istnieje jeszcze grupa ludzi, którzy są bardzo wyczuleni na wszelkie pozytywne zmiany, przez co są niezwykle podatni na wahania kosmicznych oddziaływań. Ludzie ci nie zachowują swojej nowo ukształtowanej świado­mości tylko dla siebie, lecz przekazują ją — nieświadomie — w formie promieniowania swojemu otoczeniu, co z kolei wywołuje odpowiednie oddziaływania ewolucyjne.

Złoty Wiek jest początkiem prawdziwego życia w sensie twórczym. Wraz z jego nastaniem Ziemianie rozpoczną jedyny w swoim rodzaju „wzlot umysłowy", lecz zanim się on rozpocznie musi zdaniem Semjase upłynąć jeszcze wiele dziesięcioleci. Żadna inna era nie jest w stanie wynieść Człowieka na tak wysoki poziom rozwoju umysłowego. Doznamy największej ewolucji, jak miała kiedykolwiek miejsce. Wraz ze stopniowym nastawaniem Ery Wodnika mieszkańcy naszej planety będą pokonywali w swoim rozwoju stopień po stopniu, z wyjątkiem tych, którzy będą się temu rozwojowi opierali. Ci odpadną, o ile nie wyzbędą się swoich złych przyzwyczajeń.

Aby choć w niewielkim stopniu zmniejszyć „bóle porodowe" okresu przechodniego, w którym będziemy żyli aż do 3 lutego 2029 roku, od­wiedzać nas będą inteligencje pozaziemskie w tak zwanych NOLach, aby dać nam znać o swoim istnieniu.

Coraz rzadziej nawiązują kontakty z wyselekcjonowanymi ludźmi, któ­rych misją jest przekazywanie mieszkańcom naszej planety ważnych infor­macji i różnego rodzaju nauk. Ich działalność tego typu jest nam niezbędna. Należy bezwzględnie „zaorać pole niewiedzy", zanim będziemy mogli zbierać owoce nowych czasów. Najbardziej zaangażowanymi w niesieniu tej pomocy są nasi pozaziemscy bracia i siostry z Plejad oraz ich sprzymie­rzeńcy z gwiazdozbioru Lutni. To oni wytyczyli nam drogowskazy na upstrzonej licznymi przeszkodami drodze ku przyszłości. Dzięki swojej wszechstronnej pomocy zasługują na więcej niż tylko uznanie.

Już od dawna wśród ludzi działają jako pośrednicy między nami i is­totami pozaziemskimi specjalnie wybrane osoby, które przez swoją funkcję są swego rodzaju prorokami na „scenie naszych dziejów". Aby uniknąć nieporozumień, należy wyjaśnić, że ludzie ci nie należą do żadnej kasty. Są to zupełnie normalni ludzie, którzy różnią się od innych tym, że posiadają pozaziemską wiedzę, dzięki której są w stanie korygować błędne przekazy oraz głosić prawdziwe prawa i nakazy Kreacji. Często jednak głoszona przez nich gorzka prawda jest niewłaściwie odbierana przez wielu ludzi i poddawana w wątpliwość, między innymi ze względu na sposób, w jaki

28

jest oznajmiana. Jak wiadomo, prorocy od zarania dziejów przedstawiani byli jako kłamcy i oszczercy, często prześladowani i uśmiercani za słowa prawdy, które ośmielali się głosić.

Mówiąc słowami Semjase: „Wielu proroków zarówno ziemskich, jak i kosmicznych, to znaczy rewolucjonistów, buntowników i nauczycieli urodziło się w lutym. Najwięksi spośród nich to ci, którzy przyszli na świat na początku drugiej połowy okresu przechodniego, przy czym bardzo istotny jest tutaj również czas z dokładnością co do godziny i minuty, bowiem im bliższy jest on punktowi przechodniemu, to jest godzinie 11.20 czasu ziemskiego, tym wyraźniej wykształcone są w takim człowieku cechy Wodnika. Tego rodzaju osób jest niewiele i są oni rozproszeni po całym świecie".

Zatem nie powinno nikogo dziwić, że Plejadanie wybrali na swojego pośrednika człowieka z taką datą urodzin. Jest nim Szwajcar Eduard Albert Meier, znany również pod przydomkiem UFO-Billy. Jest on jednym z naj­ważniejszych proroków Ery Wodnika.

Mimo licznych sukcesów w wielu dziedzinach, wciąż jeszcze mamy przed sobą wiele zamkniętych drzwi uniemożliwiających nam dostęp do lepszego świata; świata trwałego pokoju, dobrosąsiedzkich stosunków mię­dzy wszystkimi narodami ziemi, miłości, przyjaźni etc. Nowa era przyniesie nam wprawdzie olbrzymi postęp, lecz wymaga też od nas radykalnej zmiany dotychczasowego, zbyt materialistycznego sposobu myślenia nasy­conego nierealną wiarą oraz przesiąkniętego różnymi niskimi pobudkami, takimi jak żądza posiadania, władzy, egoizm i apodyktyczność.

Należy uruchomić wszystkie siły, aby jak najszybciej wyjść z tej „ślepej uliczki", w której znajduje się obecnie ludzkość. Sama zmiana świadomości tu jednak nie wystarczy. Następstwem oddziaływań kosmicznych będą gigantyczne zmiany, jakich nasz świat jeszcze nigdy nie przeżywał. Musi­my wykorzystać tę szansę i każdy z nas może „dorzucić swój grosik" do tego, aby era Wodnika świeciła w przyszłości pełnym blaskiem, w co wszyscy wierzymy, że nastąpi.

3. Precesja

Pod wpływem działania sił grawitacyjnych Słońca, Księżyca i pozo­stałych planet usiłujących ustawić równik ziemski w płaszczyźnie ekliptyki odchylona od pionu względem niej oś Ziemi wykonuje powolny ruch okrężny w kierunku przeciwnym do kierunku obrotu Ziemi. Przedłużona umowna oś Ziemi (oś nieba) wykonuje raz na 25.860 lat pełny obrót wokół bieguna północnego ekliptyki zakreślając podwójny stożek w przestrzeni.

29

Ponadto precesji towarzyszy zjawisko nutacji, które wywołuje dodatkowe niewielkie zmiany w precesyjnym ruchu osi Ziemi. Jest ono efektem periodycznych zmian położenia orbity Księżyca w stosunku do płaszczyzny równika ziemskiego, a także zmieniających się wzajemnych odległości Słońca, Ziemi i Księżyca. W wyniku precesji punkt równonocy wiosennej przesuwa się co roku o 56,116 sekund łuku i co 2155 lat przemierza jedną konstelację, obiegając cały pas zodiakalny co około 26.000 lat (dokładnie 25.860).

[patrz: dołączony katalog UFO Z PLEJAD ilustracje i zdjecia -  UFO Z PLEJADc]

30

[patrz: dołączony katalog UFO Z PLEJAD ilustracje i zdjecia -  UFO Z PLEJADd]

31

II ZAGADKA NOLI

24 czerwca 1947 roku amerykański pilot Kenneth Arnold doniósł o zaob­serwowaniu formacji dziewięciu jaskrawo połyskujących obiektów lecą­cych na wysokości 3.000 metrów z prędkością około 1.500 km/godz. Twierdził, że lecąc podskakiwały one jak spodki rzucone poziomo do powierzchni wody. W taki lub podobny sposób narodziło się określenie „latające spodki" używane powszechnie do dzisiaj, niestety z pejoratywnym podtekstem. Mówiąc o nich mamy najczęściej na myśli tak zwane NOLe, czyli Niezidentyfikowane lub Nieznane Obiekty Latające.

Dla większości z nas NOLe nadal są tajemnicą, która nie została do dzisiaj wyjaśniona. Zasadnicze pytanie, jakie automatycznie nasuwa się w związku z nimi, dotyczy istoty tego mistycznego zjawiska, które od dziesięcioleci manifestuje się wokół naszego globu. Czy jest ktoś, kto potrafiłby udzielić wiążących informacji o tych obiektach, czy też nadal musimy zadowalać się mglistymi domysłami i hipotezami?

Bazując na absolutnie wiarygodnych informacjach, które posiadamy w FIGU, jestem w stanie wyjaśnić tajemnicę tak zwanych NOLi. Jednak również w tych sprawach obowiązuje znane przysłowie: „Nie wszystko złoto, co się świeci". Innymi słowy, nie wszystkie obserwacje NOLi dotyczą w rzeczywistości obiektów latających w dosłownym tego słowa znaczeniu. W przypadku tego zjawiska mamy do czynienia z ogromną—większą niż to można sobie nawet wyobrazić—paletą złudzeń optycznych, pomyłek i oszustw. W związku z tym niezbędnie jest wyraźne oddzielenie nieprawdziwych NOLi od rzeczywistych obiektów latających.

32

1. Nieprawdziwe NOLe

Do nieprawdziwych NOLi należą:

1.1.  Złudzenia optyczne

Są to niecodzienne zjawiska obserwowane na niebie w ciągu dnia lub nocy, które w wyniku błędnej interpretacji lub niedostatecznej znajomości rzeczy są omyłkowo traktowane jako nieznane obiekty latające. Mogą to być na przykład jaskrawo błyszczące planety, takie jak Jowisz lub Wenus, chmury w kształcie soczewek, światła polarne, odbicia powietrza w rodzaju fatamorgany, kuliste błyski, świecący gaz bagienny (tak zwane błędne ognie), wysoko przelatujące roje owadów oraz inne zjawiska przyrodnicze. Mogą to być również różne obiekty ziemskiego pochodzenia jak na przy­kład balony meteorologiczne, reklamowe lub sportowe, światła reflektorów, błyszczące powłoki spadochronów, samoloty i inne urządzenia latające, latawce, sztuczne satelity Ziemi, spadające części urządzeń latających etc.

1.2.  Mistyfikacje

Najczęstszymi mistyfikacjami są proste fotomontaże lub zdjęcia trikowe rzekomo zaobserwowanych obiektów latających. Często towarzyszom im pełne fantazji opisy kontaktów, a nawet lotów kosmicznych odbywanych w pojazdach istot pozaziemskich. Autorami tych oszust są z reguły notory­czni kłamcy, którzy kierując się niskimi pobudkami próbują w ten sposób wzbudzić sensację i zdobyć sławę i uznanie. Nierzadko szalbierstwa tego typu są dziełem młodych, często chorych umysłowo ludzi, którzy rozpo­wszechniają wymyślone przez siebie opowieści o NOLach w celu oszukania innych ludzi dla zwykłej uciechy.

1.3.  Nieświadome złudzenia wywołane obcym wpływem

Złudzenia tego typu mogą być wywołane zarówno bez, jak i z pomocą odpowiedniej aparatury. Osoby mające owe halucynacje są głęboko przeko­nane, że to, co widziały lub odczuły, wydarzyło się naprawdę. Ludzie ci odpowiadają między innymi o bliskich spotkaniach pierwszego, drugiego lub trzeciego stopnia, o kosmicznych przejażdżkach i innych temu podob­nych rzeczach. Naprawdę jednak ulegają pod wpływem teleprojekcji lub realwizji złudzeniom, które wyglądają tak wiarygodnie, że nie potrafią odróżnić ich od rzeczywistości. (Realwizje to iluzje, których celem jest przekazanie innym osobom określonych wrażeń lub przeżyć. Zwykle trwają one tyle samo czasu, ile trwałoby prawdziwe zdarzenie, przez co są bardzo trudne do odróżnienia od rzeczywistości). Ludzi doznających tego typu złudzeń nie można oczywiście nazywać oszustami, bowiem opowiadają oni

33

nieprawdziwe historie, nie mając pojęcia, że są przez kogoś manipulowani.

1.4.  Nieświadome złudzenia wywołane autosugestią

Złudzenia te mogą powstawać w normalnym stanie świadomości lub w czasie transu. Osoby doznające tego typu złudzeń opowiadają potem często niezwykłe historie o spotkaniach z istotami pozaziemskimi, po­dróżach w kosmos etc. Czynią to tak przekonywająco, że nawet poważni ufolodzy dają się na nie nabierać i opisują je potem w swoich pracach. Również i w tym przypadku nie należy określać tych — na swój sposób godnych pożałowania — ludzi mianem oszustów, gdyż nie są oni świadomi, że ich rzekome przeżycia w rzeczywistości nie miały miejsca.

1.5.  Transcendentalny stan wywołujący rozdwojenie jaźni

Od pewnego czasu pojawia się coraz więcej ludzi, którzy potrafią wprowadzić się w stan transu, rozdwojonej świadomości, podczas którego użyczają swoich narządów mowy zmarłym ludziom lub obcym istotom. Trans ten może być wywoływany nieświadomie przez „niewłaściwe" czyn­niki psychiczne lub zupełnie świadomie w oszukańczych celach. Metoda ta jest obecnie bardzo popularna na świecie i nosi nazwę „przekazu medial­nego" („channeling").

2. Prawdziwe NOLe

Powyższe uwagi mogą wywołać wrażenie, że tak zwane NOLe w ogóle nie istnieją, że są urojeniami powstającymi w głowach ufologów i ezoteryków. Tak jednak nie jest. W ten sposób doszliśmy do najistotniejszego i najbardziej właściwego pytania: Czym są w rzeczywistości Nieznane Obiekty Latające?

Otóż prawdziwymi obiektami latającymi są:

2.1. Materialne obiekty latające pochodzenia ziemskiego

Nie, nie, to nie przejęzyczenie. Materialne obiekty latające pochodzenia ziemskiego przypominające z wyglądu NOLe naprawdę istnieją!

Chodzi tu o niemieckie i kanadyjskie latające spodki skonstruowane i częściowo przetestowane podczas II wojny światowej będące tajną cudow­ną bronią Hitlera, które nie zostały jednak użyte na froncie. Na wschód od Lipska, w zakładach BMW w Pradze, Wrocławiu, Wiedniu i innych miejscowościach, stworzono podwaliny pod całkowicie nowe urządzenia latające. Wynikiem tych badań było skonstruowanie tak zwanych ognistych kuł oraz latających tarcz (latających bąków). Prace badawcze i konstrukcyj­ne prowadzone były przez austriackiego przyrodnika Yiktora Schaubergera

34

(miał prawdziwe kontakty z obcymi istotami), niemieckich konstruktorów i pilotów Miethe, Schrievera i Habermohla, Włocha Belluzzo i wielu innych.

Latające dyskoidalne tarcze posiadały początkowo konwencjonalny na­pęd odrzutowy, potem bardziej nowoczesny. Pierwsze udane loty proto­typów miały miejsce pod koniec II wojny światowej i jak na ówczesne możliwości stanowiły znaczące osiągnięcie. W połowie lutego latający dysk wzniósł się nad Pragą na wysokość 12 kilometrów w ciągu 3 minut i w locie poziomym osiągnął prędkość dwukrotnie większą od prędkości dźwięku. Pojazd ten latał jak helikopter.

Pod koniec wojny wszystkie istniejące pojazdy, park maszynowy oraz plany konstrukcyjne postanowiono całkowicie zniszczyć, aby nie dostały się w ręce wroga. Zamiar ten nie został jednak wykonany w stu procentach, w związku z czym ocalały plany i częściowo park maszynowy, które bardzo szybko trafiły w niewłaściwe ręce. Niektóre pogłoski mówią, że ta bezcenna dokumentacja trafiła w ręce zwycięskich mocarstw. Nie wiadomo jednak, czy tak się rzeczywiście stało. Według Plejadan niektóre wycofujące się pod koniec wojny nazistowskie oddziały natknęły się na te materiały konstrukcyjne, dzięki czemu same podjęły w ścisłej tajemnicy dalsze prace nad budową i udoskonaleniem tych pojazdów. Z ich danych wynika, że w roku 1976 największy pojazd osiągnął już średnicę 100 metrów. Stałe udoskonalanie mechanizmu napędo­wego z biegiem czasu znacznie zwiększyło jego moc. Z obserwacji wynika, że te ziemskie pojazdy latające są bardzo podobne do dyskoidalnych obiektów latających pochodzenia pozaziemskiego, stąd też często mylone są ze sobą.

Pod względem możliwości ustępują one jednak znacznie pozaziemskim pojazdom latającym. Tego faktu nie zmieniłoby nawet posiadanie przez nie nowoczesnego systemu napędowego. Wiedząc już, że istnieją ziemskie pojazdy latające w kształcie dysków i że od czasu do czasu można je obserwować na naszym niebie, możemy wyodrębnić dwa błędne poglądy:

a)  Ci, którzy wiedzą o istnieniu ziemskich latających spodków, są w oczy­wistym błędzie, uważając, że wszystkie tego rodzaju obiekty są wyłącz­nie pochodzenia ziemskiego bądź oszustwem lub złudzeniem. Według nich pozaziemskie pojazdy latające to nic innego jak urojenia.

b)  Drudzy z kolei, którzy nie wiedzą lub nie chcą uwierzyć w istnienie ziemskich latających spodków, wszystkie obiekty tego typu uważają za pozaziemskie pojazdy latające.

2.2. Obiekty latające pochodzenia pozaziemskiego

Większość ludzi informacje o pozaziemskich obiektach latających czerpie z prasy codziennej, w związku z czym ich pojęcie o nich jest bardzo mgliste.

35

Pozaziemskie obiekty latające można podzielić na dwa rodzaje: material­ne i niematerialne.

A. Materialne obiekty latające

(zdjęcia 6 l od 8 do 28)

Są to rzeczywiste, widzialne, namacalne obiekty wykonane z wysoko-wartościowych materiałów — głównie stopów metali. Jeśli chodzi o ich postrzeganie, należy stwierdzić, że większość tych pojazdów posiada zabez­pieczenia przed namiarem akustycznym, optycznym oraz radarowym, w związku z czym mogą być dla nas całkowicie niedostrzegalne. Abs­trahując od możliwości technologicznych, to, czy będziemy mogli je postrzegać, zależy wyłącznie od nastawienia istot pozaziemskich.

Plejadanie i przedstawiciele wielu innych cywilizacji starają się być niedostrzegalni. Są jednak rasy, którym nie zależy na ukrywaniu swojej obecności i beztrosko latają na oczach wielu świadków.

Przelotom tych obiektów towarzyszą różnorodne efekty świetlne, które najbardziej widoczne są w czasie nocnych obserwacji. W zależności od szybkości obiektów światło emanują określone ich części lub też one całe, a niekiedy nawet otaczające je powietrze, przy czym intensywność światła oraz paleta barw jest zmienna.

Latające obiekty są obserwowane jako pulsujące światła lub ich pasma, także jako świetlne kule wypuszczające niekiedy snopy światła, czasami stwierdza się ich obecność poprzez występowanie różnego rodzaju promie­niowania oraz silnych pól magnetycznych. Po ich lądowaniach często pozostają różne ślady, jak na przykład wgłębienia, wypalenia roślinności itp.

Zewnętrzny kształt statków jest niezwykle zróżnicowany. Najbardziej rozpowszechnionym jest dysk. Innymi najczęściej występującymi formami są kule, dzwony, kopuły, cygara, wrzeciona, prostopadłościany, pierścienie i elipsoidy. Ich wielkość jest również bardzo zróżnicowana i może się wahać od centymetra (zdalnie sterowane przyrządy obserwacyjno-pomiaro-we) do kilkuset metrów.

Gigantyczne rozmiary osiągają jedynie wielkie statki kosmiczne. Będący w posiadaniu Plejadan pojazd tego typu ma 17 km średnicy (sam korpus bez ramion). Tego rodzaju cuda techniki wyposażone są zawsze w najnowocze­śniejszy sprzęt, o którym my możemy tylko marzyć. Z konieczności wyposażone są one również w skuteczną broń, począwszy od stosunkowo niewinnych urządzeń oszałamiających aż do broni masowego rażenia, znacznie groźniejszej w działaniu od broni jądrowej. Chodzi tu o tak zwaną broń typu „Overkill", która zamienia w ułamku sekundy każdy obiekt materialny w energię. Nawet całą planetę.

36

Najbardziej charakterystyczną cechą pozaziemskich pojazdów kosmicznych jest ich zdolność wykonywania niezwykłych manewrów. Są to na przykład:

1.  Zdolność nagłego przyspieszania, podczas którego w ciągu kilku sekund prędkość obiektu może być kilkakrotnie zwiększona lub zmniejszana bez jakiegokolwiek uszczerbku dla pasażerów oraz pojazdu. Obiekty te mogą błyskawicznie   przyśpieszać   aż   do   prędkości   światła   (299.792,5 km/sek)... a nawet poza nią, co w świetle naszej wiedzy wydaje nam się całkowitą utopią.

2.  Nagłe pojawianie się obiektów -- pozornie znikąd --i równie nagłe znikanie bez śladu z pola widzenia. Mogą być tego trzy przyczyny:

a)  włączenie lub wyłączenie optycznej osłony, która odchyla promienie świetlne biegnące wokół statku czyniąc go w ten sposób niewidocznym;

b)  błyskawiczne przyśpieszenie - - tak nagłe, że nasze oko nie jest w stanie nadążyć za oddalającym się obiektem;

c)  nagłe przejście do innego wymiaru lub teleportacja (zjawiska te omówione zostały szczegółowo w rozdziale VI).

3.  Zdolność do bezdźwięcznego i niewidocznego przemieszczania się za pomocą odpowiednich osłon energetycznych. Urządzenia napędowe tych pojazdów wytwarzają oczywiście różne dźwięki, jednak dzięki odpowie­dnim osłonom można sprawić, że nie będą one słyszalne w ich bezpo­średnim otoczeniu. Szczególnie interesujący jest w ich przypadku brak huku przy przekraczaniu przez nie bariery dźwięku.

4.  Dowolnie długi czas unoszenia się na każdej wysokości.

5.  Niezwykłe manewry niemożliwe do wykonania przez nasze urządzenia latające, takie jak huśtanie się na boki, lot zygzakiem itp.

Sprawność urządzeń latających zależy oczywiście od poziomu techniki mieszkańców danej planety, zwłaszcza od rodzaju używanego przez nich napędu. Jedne napędy przydatne są jedynie do przemieszczania się we­wnątrz atmosfer planet, inne umożliwiają dalekosiężne loty kosmiczne do innych układów planetarnych, galaktyk, a nawet wszechświatów. Jak wia­domo, istnieje jedna zasada fizyki, która obowiązuje wszystkie lub prawie wszystkie rodzaje napędu bez względu na poziom techniki. Chodzi miano­wicie o regułę akcji i reakcji, czyli siłę odpychania, która wykorzystywana jest we wszystkich rodzajach napędu w całym wszechświecie.

Różnice w poziomie techniki pomiędzy poszczególnymi rasami kos­micznymi najwyraźniej widać po czasie trwania lotów. Być może brzmi to niewiarygodnie, ale ogromne odległości astronomiczne oddzielające po­szczególne układy planetarne mogą być bez trudu pokonywane przez

37

poszczególne rasy i to na różne sposoby. Właśnie od rodzaju napędu zależy czas trwania lotu, który na tej samej trasie może się od siebie bardzo różnić. Odległości, które jedne rasy przemierzają w ciągu kilku minut, godzin czy dni, inne muszą pokonywać przez wiele miesięcy lub lat. Pierwsza lepsza technologia podróży kosmicznych wykorzystywana przez istoty pozaziems­kie przewyższa naszą pod każdym względem.

B. Niematerialne obiekty latające

(zdjęcia od 29 do 32)

W przeciwieństwie do już omówionych istnieją jeszcze niematerialne obiekty latające składające się z substancji pierwotnej, to znaczy z okreś­lonego rodzaju energii. Do tych niezwykłych obiektów należą:

1.  Bioorganiczne obiekty latające.

Są to formy życia, które swobodnie wnikają z innych wymiarów w naszą czasoprzestrzeń.

2.  Energetyczne obiekty latające.

Są to statki energetyczne. Posiadają one możliwość przekształcania się, to znaczy w zależności od woli załogi mogą przybierać dowolny kształt. Przyjęcie określonego kształtu lub jego zmiana dokonywana jest za pomocą myśli.

Wiosną 1979 roku dwa takie statki zatrzymały się na kilka miesięcy w przestrzeni wokołoziemskiej w celu wykonania określonej misji. Billy obserwował je wielokrotnie w nocy, gdyż telepatycznie został poinfor­mowany o ich obecności. Wprawdzie podana godzina była niewłaściwa, niemniej dzień się zgadzał, dzięki czemu udało mu się je sfotografować.

Początkowo statki te przybrały kształt wanny, jednak później prze­kształciły się w kule i pręty. W czasie tych przemian zmieniła się również ich wielkość od 5 do kilkuset metrów. Emitowane przez nie światło było anormalne. Na przykład oświetlony ciemną nocą pagórek wyglądał jak w świetle dziennym, zaś zaparkowane przed domem samochody zaczęły zużywać przeciętnie o 5 litrów benzyny więcej na 100 km po tym, jak znalazły się w zasięgu ich promieniowania. Zdaniem ich właścicieli po tym energetycznym napromieniowaniu wymagały gruntownego remontu.

Gdy statki te zatrzymywały się w pobliżu biur, wówczas znajdujące się w nich maszyny do pisania „wariowały". Pewna maszynistka stwier­dziła, że po którymś razie zaczęła się czuć bardzo głupio musząc po raz kolejny zanieść swoją maszynę do pisania do naprawy. Oczywiście te efekty uboczne nie były zamierzone przez załogantów tych statków.

Jak się później dowiedzieliśmy od Plejadan, te pojazdy należały do wysoko rozwiniętej rasy karłów-półzjaw. (Półzjawa to forma bytu będą-

38

ca stopniem pośrednim, który człowiek osiąga podczas swojego rozwoju duchowego. Ciało półzjawy tylko częściowo składa się ze stałych elementów i wygląda jak mglisty, półprzeźroczysty twór). Istoty te nazywają się Nabulanerami i pochodzą z mgławicy Andromedy położo­nej w odległości ponad 2 milionów lat świetlnych od Ziemi.

3. Inteligencje kierujące pozaziemskimi obiektami latającymi

W przypadku pozaziemskich obiektów latających pod względem sposo­bu kierowania nimi wyróżniamy dwa rodzaje pojazdów:

a)  Zdalnie sterowane z bazy lub statku-matki bezzałogowe obiekty latające. Niekiedy używane są w pełni zautomatyzowane pojazdy wykonujące samodzielne zadania.

b)  Załogowe obiekty latające kierowane przez roboty, androidy lub żywe istoty. (Androidy są półorganicznymi, półmechanicznymi tworami wy­kreowanymi przez żywe istoty na swoje podobieństwo. Posiadając or­ganiczny mózg są one w stanie samodzielnie myśleć i podejmować decyzje w ramach dopuszczalnych przez oprogramowanie. Są jednak maszynami, które można w dowolnej chwili wyłączyć tak jak roboty. Można unieruchamiać je w całości lub wyłączać tylko niektóre ich funkcje. Odłączenie dopływu energii do sztucznego mózgu powoduje blokadę całego organizmu. Ze względów bezpieczeństwa androidy są w stanie wyłączać się samoczynnie w przypadku wystąpienia różnego rodzaju przeciążeń - - na przykład procesów myślowych. Androidy nadzorują działanie robotów często wspomagając je w wykonywaniu różnych prac, wykonują także typowo ludzkie czynności).

Co ciekawe, wśród pozaziemskich ras najczęściej pilotami są osobniki żeńskie. Wynika to z faktu, że sterowanie statkami kosmicznymi nie wymaga siły fizycznej i że kobiety są bardziej subtelne w nawiązywaniu kontaktów od mężczyzn. W przypadku innych ras nie będących na zbyt wysokim stopniu rozwoju ewolucyjnego jest odwrotnie, to znaczy pilotami są prawie wyłącznie osobniki męskie w myśl błędnej zasady, że kobiety są mniej wartościowe od mężczyzn. Wśród Plejadan pilotami są przede wszystkim kobiety.

4. Światła Kaikoura

(przykład nieprawdziwego zjawiska UFO)

Pod koniec grudnia 1978 roku nad położonym na wschodnim wybrzeżu Nowej Zelandii (Wyspa Południowa) miastem Kaikoura przez 12 dni miały

39

miejsce liczne niezwykle widowiskowe zjawiska świetlne, które wbrew powszechnie panującym poglądom nie mają nic wspólnego NOLami. Oto wypowiedź Billy Meiera na ten temat:

Obserwowane zjawisko było trójwymiarowym odbiciem różnych planet układu słonecznego. Tego typu odbicie powstaje podobnie jak fatamorgana, z tą jednak różnicą, że jest ono dużo bardziej plastyczne i realistyczne. Rzutowane podczas niego planety w jedno miejsce przesuwają się nagle w pobliże obserwatora i wyglądają, jakby przemieszczały się wokół samolotu. Ogólnie mówiąc planety rzuto­wane w ten sposób na Ziemię wyglądają na większe i jaśniejsze niż normalnie. Ich wielkość zmienia się na skutek projekcji typowej dla fatamorgany, ponieważ odpada działanie czynników utrudniających widoczność. Takie trójwymiarowe odbicia mogą obejmować jedno­cześnie wiele planet, których rozmiary mogą być tak duże, że można ujrzeć na nich nawet obłoki, jak w przypadku świateł nad Kaikourą. Że tak było w tym przypadku, dowodzą tego nakręcone filmy oraz zdjęcia.

O ile mi wiadomo, podczas tej obserwacji widoczne były odbicia Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna. Nie wiem jednak, czy obserwowano wówczas wszystkie pięć planet jednocześnie. Jeśli tak było, to trzeba uznać, że było to wyjątkowe zjawisko, ponieważ podczas podobnego zdarzenia, które miało miejsce w Indiach w roku 1964 i trwało 11 dni, widoczne były tylko trzy planety.

Trójwymiarowe odbicia planet układu słonecznego w ziemskiej atmosferze powstają na skutek zakrzywienia promieniowania świetl­nego, którego pasma wiją się w kosmosie na przestrzeni miliardów kilometrów niczym węże. Jeżeli wiązka takiego promieniowania dostanie się w obszar układu planetarnego, wówczas obraz jednej lub kilku planet rzutowany jest na inną w taki sposób, jak to miało miejsce w przypadku świateł znad Kaikoury.

Obraz pojedynczej planety lub kilku z nich, a nawet całego układu planetarnego może być rzutowany za pośrednictwem takiej wiązki w głąb przestrzeni kosmicznej na odległość milionów lub miliardów kilometrów tworząc ich plastyczne obrazy w miejscach, w których ich w rzeczywistości nie ma.

40

III PLEJADANIE

Plejady są drugą pod względem jasności gromadą otwartą na naszym niebie, która składa się ze stosunkowo młodych gwiazd. Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Byka i oddalona jest od Ziemi o około 500 lat świetlnych. Często określa się ją mianem „gwiazdozbioru siedmiu gwiazd", ponieważ co najmniej siedem gwiazd wchodzących w jej skład można bez trudu dostrzec gołym okiem w północnej części zimowego nieba. Większość znajdujących się w niej planet jest wciąż w fazie rozwoju, przez co są one całkowicie nieprzydatne jako ewentualne miejsce zamieszkania ludzkich form życia.

Istnieją tam jednak układy planetarne zamieszkałe przez ludzkie cywili­zacje, lecz w innych wymiarach, w których istnieje taki sam układ czaso­przestrzeni oraz występuje podobna gęstość materii jak na Ziemi. Jeden z nich przesunięty jest w czasie w przyszłość o ułamek sekundy, co nam Ziemianom, wciąż jest niezrozumiałe i trudne do zaakceptowania.

Jedna z tamtejszych gwiazd nazywająca się Taygeta posiada w swoim układzie 10 planet, spośród których 4 są zamieszkałe. Żyjące tam istoty nazywamy Plejadanami. Jedna z tych planet nazywa się Erra i jest ona ojczyzną Erran, o których to właśnie jest przede wszystkim ta książka. W niniejszym rozdziale przedstawiony jest ich styl życia, zaś przytoczone tu informacje pochodzą z bezpośrednich wypowiedzi Semjase, Quetzala i Ptaaha zawartych w sprawozdaniach z kontaktów z nimi. (Sprawozdania z kontaktów zawierają spisane słowo w słowo rozmowy, które łącznik

41

Eduard Billy Meier prowadził z wieloma Plejadanami, głównie z Semjase, Quetzalem i Ptaahem).

Wiele przytoczonych tu spraw może wydać się egzotycznych i dziwnych, przeto wskazane jest, aby podczas ich lektury uwolnić się od własnych wyobrażeń i uprzedzeń. Do wszystkich tych niezwykłych wypowiedzi należy podchodzić oczywiście krytycznie, aczkolwiek z pewną dozą obiek­tywizmu. Być może lektura ta stanie się impulsem do własnych przemyśleń nad obrazem naszego świata i doprowadzi do nowych wniosków.

Na początek kilka danych fizycznych dotyczących Erry i porównanie ich z analogicznymi danymi dotyczącymi Ziemi. Jak widać poniżej, między naszymi planetami istnieje bardzo duże podobieństwo.

Ziemia:

Odległość od centrum układu słonecznego: Czas obiegu wokół słońca: Nachylenie pozornej osi planety: Średnica w płaszczyźnie równika: Gęstość:

około 150 min km 365,25 dni 23,5 stopnia 12.756 km

5,5 g/cm

Erra:

Odległość od centrum układu słonecznego:   około 150 min km

Czas obiegu wokół słońca:                            365,25 dni

Nachylenie pozornej osi planety:                  22,99 stopnia

Średnica w płaszczyźnie równika:                12.749 km

Gęstość:                                                        5,5 g/cm

Atmosfera:                                                    3,4% tlenu więcej niż na

Ziemi

Grawitacja:                                                   0,03% większa od ziemskiej

Rok na Errze trwa tyle samo co na Ziemi, lecz podzielony jest nie na 12, a na 13 miesięcy (miesiąc nazywa się asar) z okresem wyrównania co 23 lata. Dzień (musal) liczy 23 godziny i 59,4 minut. Godzina (odur) prawie dokładnie równa się ziemskiej.

Mówiąc o symbolu swojej planety Semjase powiedziała Meierowi: - Już wyjaśniłam, że wasze symbole gwiazd [Semjase ma tu na myśli planety przyp. red.] pochodzą od naszych przodków, którzy stworzyli je w oparciu o ich poziom wibracji i promieniowania. Innymi słowy oznacza to, że symbole te odzwierciedlają poziom ewolucji poszczególnych planet. W ten sposób pojedynczy znak pokazuje, w jakim miejscu cyklu ewolucyj­nego lub na jakim poziomie ewolucji jest dana planeta. Dotyczy to również

42

Erry, mojej ojczystej planety, której symbol składa się z różnych dawnych, tradycyjnych znaków stosowanych przez naszych przodków, tych samych, jakich użyto do oznaczenia planet Układu Słonecznego i których wy również używacie obecnie. Jego pozioma część symbolizuje równowagę między górą i dołem, to jest harmonię. Porównaj to z symbolami Układu Słonecznego, gdzie nie występuje równowaga, lecz stała dominacja czyn­ników negatywnych bądź pozytywnych.

[patrz: dołączony katalog UFO Z PLEJAD ilustracje i zdjecia -  UFO Z PLEJADe]

Symbol planety Erra

Liczba mieszkańców Erry wynosi około 500 milionów i dzięki stałej kontroli urodzeń mieści się w ramach ustalonej normy, zgodnie z którą na l kilometr kwadratowy urodzajnej ziemi przypada nie więcej niż 12 osób. Pozaziemskie istoty nie są żadnymi potworami, niebiańskimi zjawami czy też istotami obdarzonymi magiczną mocą niczym nasi bajkowi czarodzieje. Są to istoty z krwi i kości, takie same jak my. Co więcej, Erranie prawie w ogóle nie różnią się swoim wyglądem od nas, co wyraźnie widać po wizerunku Semjase przedstawionym na zdjęciu nr 7 oraz fotografii Asket (zdjęcie nr 5). [Asket pochodzi z sąsiedniego wszechświata nazywającego się DAL i była drugim kontaktem1 Billy'ego; ich kontakty odbywały się w latach 1953-1964]. Żadnej z nich z całą pewnością nie wzięto by za istoty pozaziemskie, gdyby odpowiednio ubrane przechadzały się ulicami na przykład Paryża lub robiły zakupy. Zdaniem Billy'ego, który pod koniec lat siedemdziesiątych przebywał przez kilka dni z wizytą na Errze, jej miesz­kańcy nie tylko mają dbały wygląd, ale są również bardzo pogodni i przyja­źni. Okazywana przez nich uprzejmość i życzliwość, dotyczy w równym stopniu obcych, jak i swoich rodaków. Każdy pozdrawia każdego, niezależ­nie od tego, czy go zna, czy nie. Nie oglądają się też za obcymi, nawet jeżeli są oni dziwacznie ubrani lub mają inny kolor skóry.

Na powitanie lub pożegnanie mieszkaniec Erry kładzie prawą rękę na sercu i pochyla lekko głowę. Pod względem technicznym Erranie wy-

1W literaturze ufologicznej mianem „kontaktu" określa się obcą inteligencję lub istotę kontaktującą się z wybranym przez siebie Ziemianinem, którego z kolei nazywa się „łącznikiem" lub — mniej elegancko — „kontaktowcem".

43

przedzają naszą cywilizację o około 3.500 lat, zaś pod względem rozwoju duchowego i intelektualnego o około 30 milionów lat.

Ze względu na wysoki poziom drgań własnych Erry żyją oni na o wiele wyższym poziomie wibracji niż my. Nieco dokładniej przedstawił to w swojej wypowiedzi Quetzal (jeden z głównych kontaktów Meiera):

- Nasze wibracje są nad wyraz delikatne i odpowiednio do nich reagujemy na drgania [innych form życia], które wnikną w nasze pole wibracji. Gdyby więc dotarły do nas drgania niezbyt wrażliwego Ziemiani­na, wówczas jego niewyważone i negatywne wibracje wchodząc w nasze pole wywołałyby wstrząs wewnątrz całego naszego pola drań, co do­prowadziłoby do niekontrolowanych myśli, a te wzbudziłyby z kolei nie­kontrolowane uczucie strachu. Oznacza to, że znalazłszy się w zasięgu pola wibracji człowieka, które zawiera wiele negatywnych drgań, zaczynamy działać w sposób niekontrolowany, co miało miejsce w przypadku Semjase, kiedy upadła w Centrum i doznała uszkodzenia głowy. Poziomy wibracji między nami i ludźmi bardzo się od siebie różnią. Ludzkie wibracje zawierają elementy zarówno negatywne, jak i pozytywne, nie brak w nich jednak także elementów równowagi. Wszystko to jest bardzo ważne w przy­padku wzajemnego zbliżenia. Pole wibracji człowieka rozciąga się z reguły na odległość do 90 metrów i ta odległość w kontaktach z nami nie może być przekraczana, w związku z czym Ziemianie nie zbliżają się do nas na mniejszą odległość.

Ze względów bezpieczeństwa Erranie stosują odpowiednie urządzenia ochronne, aby zabezpieczyć się przed szkodliwymi wibracjami Ziemian (patrz rozdział VI). Mówiąc o Billym, Quetzal dodał, że w jego przypadku środki ochronne są zbędne, bowiem jego wibracje są na tyle wyważone, że nie wyrządzają im szkody.

Spośród Erran najczęściej z Billym kontaktowała się Semjase, Ptaah i Quetzal. Oto niektóre dotyczące ich dane.

Ptaah:

Ma 770 ziemskich łat i troje dzieci: dwie córki, Semjase i Pieję, oraz nieżyjącego już syna, Jucatę. Ptaah jest dowódcą floty Plejadan w randze Jszwjsza (JHWH) oznaczającej „Króla Mądrości". (JHWH oznacza osobę posiadającą największą wiedzę i mądrość, jaką może posiąść ludzka istota. Dawniej pojęcie to utożsamiano z bogiem, lecz nie w sensie stwórcy. Zadaniem Króla Mądrości jest służenie radą i pomocą oraz nadzór nad zamieszkałymi planetami, lecz nie jako władca, co dawniej często miało miejsce na Ziemi). Ptaah nadzoruje obecnie trzy różne planety, z których znane są nam z nazwy tylko dwie, a mianowicie Erra i Terra (Ziemia).

44

Semjase:

Ma 344 ziemskich lat i około 1,7 metra wzrostu. Jest szczupłą, młodo wyglądającą kobietą o białej karnacji, błękitnych, błyszczących oczach i jasnoblond włosach. (Ich pukiel znajduje się w archiwum Semjase-Sil-ver-Star-Center). Uwagę zwracają jej bardzo długie i wysunięte nieco do przodu uszy —jedyna zewnętrzna różnica anatomiczna odróżniająca ją i jej rodaczki od naszych kobiet. Dzięki swojej ogromnej wiedzy znacznie przewyższającej poziom wiedzy przeciętnego jej rodaka jest Pół-Jszrjsz, czyli Półkrólową mądrości lub zgodnie z naszą mitologiczną terminologią półboginią.

Od chwili nawiązania pierwszego kontaktu z Billym w dniu 28 stycznia 1975 roku aktywnie zajmuje się problemami naszej planety i jak żadna inna istota pozaziemska jest zorientowana w naszych ziemskich sprawach. Od lutego 1965 do czerwca 1973 roku przebywała we wszechświecie DAL wśród rodaków Asket. (Wszechświat DAL jest wszechświatem równoleg­łym lub jak kto woli, bliźniaczym do naszego, nazywanego przez nich DERN, który powstał w tym samym czasie co nasz). Po powrocie z wszech­świata DAL na Errę w czerwcu 1973 roku przybyła na Ziemię i w ukrytej bazie przystąpiła do wykonywania swojej misji. 28 stycznia 1975 roku odbyła pierwszy kontakt z Billym. Z ziemskich języków zna tylko niemie­cki i do czasu ostatecznego opuszczenia naszej planety, co nastąpiło w listopadzie 1984 roku, nie uczyła się żadnego innego. Naszą planetę musiała opuścić ze względów zdrowotnych.

Zakres jej działań ograniczony był wyłącznie do Europy, bowiem nie była upoważniona do działań bądź nawiązywania kontaktów z kimkolwiek spoza tego obszaru. 15 grudnia 1977 roku uległa groźnemu wypadkowi w Semja-se-Silver-Star-Center mieszczącym się Hinterschmidrtüi, w wyniku czego musiała poddać się leczeniu na swojej rodzinnej planecie. W maju 1978 roku wróciła na Ziemię i na nowo nawiązała kontakt z Billym, który trwał do 26 marca 1981 roku. Następnie ponownie opuściła Ziemię, gdzie powróciła pod koniec stycznia 1984 roku. Ziemię opuściła w celu spełnienia ważnej misji w innej części kosmosu. 3 lutego 1984 roku odbyła ostatni kontakt z Billym.

W wyniku kontuzji głowy, której doznała 15 grudnia 1977 roku, na początku listopada 1984 roku doznała porażenia mózgu, w związku z czym bezzwłocznie przetransportowano ją do wszechświata DAL, gdzie została poddana leczeniu przez rodaków Asket. Kuracja zakończyła się szczęśliwie, jednak -- jak wyjaśnił jej ojciec, Ptaah — całkowita regeneracja mózgu oraz odzyskanie wszystkich sił oraz zdolności Psi zajmie jej około 70 lat.

Do tego czasu Semjase będzie przebywała we wszechświecie DAL, skąd nie może się komunikować z nikim z naszego wszechświata. Jedynym

45

sposobem nawiązania kontaktu z kimkolwiek stamtąd jest odbycie tam podróży lub stamtąd tutaj. Jest to bardzo ważna informacja, ponieważ od czasu do czasu pojawiają się ludzie, którzy twierdzą, że mają lub mieli telepatyczne, a niekiedy nawet osobiste kontakty z Semjase, co z wymienio­nego powodu jest obecnie całkowicie niemożliwe.

Semjase jest wdową po zaledwie siedmioletnim związku małżeńskim. Jej partner zginął blisko 200 lat temu podczas wyprawy badawczej do innej galaktyki, kiedy nie mieli jeszcze dobrze opanowanej techniki lotów przez nadprzestrzeń. Z dwóch wysłanych wówczas statków badawczych po 11 latach wrócił tylko jeden, drugi natomiast, na którego pokładzie znajdował się jej mąż, miał usterki w układzie sterowania i spadł na jedną z gwiazd. Ich małżeństwo było bezdzietne.

Pieją (siostra Semjase):

Wiadomo o niej jedynie, że ma długie, czarne włosy. Według Billy'ego jest pełną życia i rządną przygód osobą. Pewnego razu chciała koniecznie przejechać się motorowerem Billy'ego. Semjase oznajmiła mu, że Pieją nigdy jeszcze nie jeździła tak niebezpiecznym pojazdem.

Quetzal:

Ma 464 ziemskich lat, 1,9 metra wzrostu, szaroniebieskie oczy i jasno-brązowe włosy. Jest mężem czterech pięknych kobiet oraz ojcem sześciorga dzieci. Jego żony są bardzo blisko zaprzyjaźnione z Semjase i chętnie widziałyby ją jako piątą w tym związku, jednak Quetzal i Semjase są innego zdania w tej kwestii. W czasie jedenastoletniego okresu kontaktowania się z Billym (1975-1986) Quetzal był dowódcą wszystkich punktów wypado­wych Plejadan w naszym układzie planetarnym. Billy twierdzi, że posiada on niezwykłe uzdolnienia, zwłaszcza w dziedzinie techniki, na polu której dał się wielokrotnie poznać jako wynalazca i konstruktor wielu użytecznych urządzeń.

Semjase, Quetzal i Ptaah angażowali się w różne sprawy dotyczące naszej planety, za co należą się im specjalne podziękowania. Dzięki swojemu niezwykłemu rozwojowi ewolucyjnemu Plejadanie do perfekcji opanowali podróże kosmiczne i dysponują ogromną armadą pojazdów umożliwiają­cych pokonywanie ogromnych odległości. Pełnią rolę swego rodzaju strażni­ków kosmicznego porządku oraz przewodników wspomagających duchowy rozwój wszystkich potrzebujących pomocy istot.

Posiadają liczne punkty wypadowe w całym wszechświecie. Trzy z nich znajdują się na Ziemi, jeden w Ameryce, drugi w Azji a trzeci w Europie.

46

Wszystkie one są doskonale ukryte i zabezpieczone przed wykryciem przez nasze urządzenia namiarowe. Europejska baza istniejąca już od blisko 300 lat usytuowana jest w górach w Szwajcarii. W czasie jedenastoletniego okresu kontaktów z Billym przebywało w niej bez przerwy w zależności od potrzeb od 50 do 300 Plejadan. Mimo iż 28 stycznia 1986 roku kontakty z nim zostały oficjalnie zawieszone, to jednak nadal przebywa w niej siedmioosobowa załoga, której zadaniem jest różnego rodzaju kontrola i nadzór.

Razem z pozostałymi członkami ziemskiej ekipy Plejadan po roku 1986 Ziemię opuścili także ich sprzymierzeńcy należący do innych ras. Ze względów zdrowotnych kontakty z Billym Meierem ograniczono do formy czysto prywatnej. Od 17 listopada 1989 roku nabrały one jednak z po­wrotem oficjalnego charakteru.

1. Uczucia i doznania

Sposób zachowania się Plejadan (Erran) wzbudza silne zainteresowanie ich sferą uczuciową, to znaczy, czy odczuwają radość, smutek bądź złość. Wysoki poziom rozwoju ewolucyjnego sprawia, że ich życie duchowe jest bardzo bogate — dużo bardziej, niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. Najlepiej oddają to słowa Semjase:

-Tak samo jak Ziemianie doznajemy takich uczuć jak miłość, przyjaźń, sympatie i antypatie etc. W niektórych sprawach jesteśmy niewątpliwie o wiele subtelniejsi, wrażliwsi i mamy do nich bardziej realistyczne podejś­cie. To sprawiło, że w ciągu ostatnich tysiącleci zaczęliśmy się zbytnio kontrolować, izolując i tłumiąc swoje uczucia. Uważaliśmy, że musimy to robić, aby chronić się przed mniej rozwiniętymi istotami. W miarę po­stępowania ewolucji wszystkie nasze doznania stawały się subtelniejsze, przez co wymagały zwiększonej kontroli, która wywołuje ogólny wzrost harmonii. Dzięki temu potęguje się w nas miłość oraz chęć wspólnego życia z istotami na tym samym etapie rozwoju, jak również w pewnym stopniu mniej rozwiniętymi. Te doznania nie zastępują wiedzy ani myślenia, lecz są ich rezultatem, ponieważ to właśnie wiedza i myślenie rodzaje. W związku z tym nieprawdą jest, że pewne misje mogą wywoływać zmiany naszej sfery uczuciowej, ponieważ nasze uczucia są tak dalece rozwinięte i stale kont­rolowane, że nie mogą podlegać żadnym zmianom poza dalszą ewolucją. Inaczej jest u Ziemian, których rozwój w tej sferze jest jeszcze dość niski, przez co realizowane przez nich zadania wywierają na nie duży wpływ. Przykładem może być tu strażnik więzienny, który może doznawać agresy­wnych uczuć podczas pełnienia swoich obowiązków. Popełniliśmy błąd za

47

bardzo kontrolując nasze uczucia, w wyniku czego analizowaliśmy je z punktu widzenia prawdopodobieństwa. Zrozumieliśmy to po poznaniu ciebie [chodzi o Billy'ego], ponieważ często dawałeś upust swoim uczu­ciom. Błędem było również zamykanie naszych uczuć przed mniej rozwi­niętymi inteligencjami. Doszło do tego, że blokada uczuć zaczęła wśród nas systematycznie wzrastać. Na szczęście zrozumieliśmy to w porę i w ciągu kilku miesięcy udało się nam pokonać to zło, zanim doszło do ewolucyjnej blokady uczuć, co ma miejsce u innych ras. Ten problem mamy na szczęście już za sobą. Erranie są najbardziej rozwiniętą rasą pod tym względem. Decyzją Wysokiej Rady zlikwidowano to zło, postanawiając jednocześnie chronić w przyszłości przed powtórzeniem tego błędu inne mniej rozwinięte rasy. Mam na myśli oczywiście inne rasy zamieszkujące wszechświat.

Na temat namiętności Semjase powiedziała:

Każdy zmienia się odpowiednio do poziomu rozwoju duchowego, również cechy jego charakteru, jako że namiętność i obojętność powstają właśnie podczas tego rozwoju. Stąd też podobnie jak na Ziemi również wśród nas występują pod tym względem ogromne różnice. Tego rodzaju różnice między Erranami są znaczne, bowiem emocje i temu podobne cechy zanikają dopiero wraz z zanikiem ciała fizycznego, zaś rozwój duchowy czyni je tylko subtelniejszymi. Istnieją tylko tak długo, jak długo istnieje ciało fizyczne. Emocje w takiej postaci, w jakiej występują u Ziemian, u nas nie istnieją. Nie jesteśmy istotami doskonałymi, jak to głoszą w celach religijnych różni pseudołącznicy. Tego rodzaju rzekomo doskonałe istoty są albo kłamliwymi kreaturami chcącymi trzymać Ziemian w ryzach, co faktycznie ma niekiedy miejsce, albo nie istniejącymi istotami będącymi wyłącznie wytworem fantazji pseudołączników.

Ze słów Semjase jednoznacznie wynika, że między istotami jedyną różnicą jest intensywność uczuć. W związku z tym zupełnie zrozumiały staje się fakt, że nawet bardzo rozwinięte rasy mogą popełniać błędy, co może być dla nas swego rodzaju pocieszeniem.

2. Przeciętny czas życia i obliczanie upływu czasu

Plejadanin żyje przeciętnie 1000 lat. Wypowiadając się na ten temat Jszwjsz Ptaah stwierdził:

- Wszelkie formy życia osiągają wiek odpowiedni do swojego poziomu umysłowego. Dawniej, gdy człowiek płodzony był przez swoich pozaziems­kich przodków, jego średni czas życia wynosił 1007 lat, gdyż uczony przez nich dysponował ogromną wiedzą i umiejętnościami. Nieoczekiwanie jed­nak szybko stał się ofiarą religii [kultów religijnych] i ich herezji. W rezul-

48

tacie zaczął działać wbrew prawom i nakazom Kreacji, co doprowadziło do obniżenia jego średniego czasu życia, który systematycznie spadając osiąg­nął poziom jednej dwudziestej pierwotnej wartości. Dopiero wraz z na­staniem nowego wieku zacznie się zmiana na lepsze i przeciętny wiek życia powoli się podniesie. Przyczyna tego leży w stosunku do prawdy i w zwią­zanym z tym kierunkiem rozwoju intelektualnego. Tak więc im bardziej rozwój umysłowy dąży ku prawdzie, tym bardziej wydłuża się czas życia, bowiem w ten sposób następuje regulacja czynników genetycznych, które zostały zniekształcone w ciągu minionych tysiącleci.

Dzisiejsi Plejadanie i Ziemianie są potomkami tej samej grupy istot, co oznacza, że na Ziemi żyli kiedyś Plejadanie, a właściwie dawni Liranie2 i Weganie. Przodkowie Plejadan płodzili potomstwo z Ziemianami (biblijni ojcowie plemion), zachowując wierność prawdzie oraz prawom i nakazom Kreacji, dzięki czemu ich przeciętny czas życia utrzymał się na poziomie 1000 lat.

Ktoś mógłby zapytać w związku z tym, ile lat liczyłaby sobie przy­kładowo Semjase, gdyby żyła na Ziemi. Biorąc pod uwagę, że przeciętny czas życia Plejadanina jest mniej więcej dziesięć razy dłuższy do naszego, na Ziemi byłaby ona trzydziestoczteroletnią kobietą.

Plejadanie obliczają upływ czasu na dwa sposoby. W pierwszym przypa­dku liczą czas od roku, w którym nastał ostateczny pokój na ich planetach, co nastąpiło około 50.000 lat temu (dokładnie 49.711 lat w odniesieniu do roku 1977). Drugi pomiar czasu rozpoczęto 1951 lat temu (w odniesieniu do roku 1977), kiedy to poszczególne grupy Plejadan i sprzymierzone z nimi rasy tworzące „kosmiczną konfederację" oddały się pod kontrolę „Wysokiej Rady", która stała się ich centralnym rządem (patrz podrozdział „Forma rządów ").

Tak więc rok 47.734 p.n.e. według naszego ziemskiego pomiaru czasu jest rokiem nastania wśród Plejadan ostatecznego pokoju, który trwa nie­przerwanie do dzisiaj, natomiast rok 26 n.e. jest momentem, w którym nastąpiło duchowe zjednoczenie ich światów.

Po roku 26 n.e. zgodnie z wolą „Wysokiej Rady" Plejadanie dokonali zmiany polegającej na nadaniu swoim planetom dźwięcznie brzmiących nazw, na przykład rodzinna planeta Semjase, Quetzala, Ptaaha, Pleji i Jso-dosa została nazwana Errą.

2 Właściwie należałoby ich nazywać Lutnianami, ponieważ gwiazdozbiór, z którego pochodzą, po polsku nazywa się Lutnia. Z uwagi jednak na to, że to określenie nie brzmi najlepiej, w książce tej istoty te nazywać będziemy Liranami, jako że łacińska nazwa tego gwiazdozbioru brzmi Lyra, co oznacza lutnię, lirę (późniejsza odmiana lutni) lub cytrę.

49

3. Język i pismo

Na całej Errze używa się jednego języka, który nazywa się Sarat (dwa przykładowe wyrazy pochodzące z niego „arimo" i „garasina" oznaczają odpowiednio „stop" i „teściowa"). Na pozostałych planetach Plejadan i ich sprzymierzonych używa się wielu innych języków. Istnieje jednak jeden wspólny język, który znają wszyscy. Jest to Kosan. Jest on powszechnie znany wśród cywilizacji pozaziemskich, gdyż rozprzestrzenił się już poza granice naszej galaktyki.

Billy zapytał swego czasu Semjase, gdzie tak doskonale nauczyła się języka niemieckiego. Oto, co mu powiedziała:

Podobnie jak wy, również i my musimy uczyć się innych języków, jednak w przypadku waszych przychodzi to nam łatwiej, gdyż jesteśmy w posiadaniu wszystkich ziemskich języków. Oznacza to, że dysponujemy ich dokładnym zapisem w różnych postaciach. Dzięki temu stworzyliśmy kursy językowe, które prowadzone są przez językoznawców z pomocą odpowiednich maszyn podobnych do waszych komputerów. Podczas nauki jesteśmy podłączani do takiej maszyny, która przekazuje nam niezbędne dane dotyczące danego języka. Wszystko to odbywa się w indukowanym przez maszynę stanie, który jest bardzo podobny do hipnozy. W ten sposób w naszych umysłach kodowane są pojęcia i terminy językowe. Cały ten proces trwa 21 dni, potem przez kolejnych 9-10 dni ćwiczymy się w poprawnym posługiwaniu się danym językiem. Poprawną wymowę ćwiczymy przy pomocy odpowiedniej aparatury i językoznawców. Tak więc do pełnego opanowania języka potrzebujemy 30-31 dni. W podobny sposób postępuje się na Ziemi, zwłaszcza w specjalnych instytutach językowych, gdzie stosuje się nagrania na taśmach magnetofonowych. Jest to wstępny krok do skonstruowania i stosowania urządzeń, jakich my używany.

W przypadku trudności w opanowaniu jakiegoś języka Pląjadanie mogą posługiwać się urządzeniami zwanymi „translatorami" (patrz rozdział VI), które potrafią bez trudu tłumaczyć z i na dowolne języki. Poza tym do porozumiewania się stosowana jest jeszcze telepatia, zwłaszcza gdy za­chodzi konieczność porozumienia się z kimś na odległość, przy czym jej wielkość nie ma żadnego znaczenia, to znaczy nie jest przeszkodą. Telepa­tia, czyli przekazywanie myśli na odległość, używana jest w różnych postaciach przez wiele ras zamieszkujących wszechświat (patrz podroz­działy „Telepatia zwykła" i „Telepatia duchowa" w rozdziale Vf).

W sprawie używanego obecnie przez Plejadan pisma Semjase powie­działa:

50

- Znaki używane przez nas przejęte zostały przed 11.000 lat od naszych przodków, którzy żyli wówczas na Ziemi. Nasze stare pismo jest bardzo skomplikowane, współczesne zaś bardzo proste. Stworzone zostało na Ziemi przez naszych naukowców. Jako wzorców użyto konstelacji gwiezdnych widocznych z Ziemi. Połączenie określonych gwiazd nadało tym znakom różne kształty. Dlatego nasze pismo składa się z małych kółek i linii, przy czym owe kółka symbolizują gwiazdy, zaś linie połączenia między nimi.

Pismo to zostało u was na Ziemi zapomniane niedługo po tym, jak biegli w nim ludzie przejęli je od naszych przodków. Było ono w użyciu przez kilka stuleci i często w tym czasie zmieniane. Dziś już niewielu Ziemian posługuje się nim, jego zmienionymi i niezrozumiałymi znakami, które wywodzą się do naszych.

[patrz: dołączony katalog UFO Z PLEJAD ilustracje i zdjecia -  UFO Z PLEJADf]

Alfabet Plejadan

51

Ziemianie nie wymyślili własnego pisma, lecz przejęli je od swoich pozaziemskich przodków, którzy żyli kiedyś na Ziemi. Owi „synowie niebios" uczestniczyli ponadto aktywnie w powstawaniu i doskonaleniu wielu ziemskich języków.

W alfabecie Plejadan „ch" i „sch" są oddzielnymi literami, zaś „i", „q", „v" i „y" w ogóle nie występują. Zamiast „i" używa się „j". Nie istnieją w nim również również: „a", „o" i „u" (oraz inne znaki akcentowe).

Proces powstawania ziemskich języków jest bardzo interesujący. Z pier­wotnego prymitywnego języka Ziemian zwanego Bro wymieszanego z sied­mioma językami starolirańskimi, czyli językami pozaziemskimi — Westan, Trjdjn, Arjn, Hebrjn, Kjdan, Bamar i Suman — powstawały z biegiem czasu podstawowe języki ziemskie, a z nich współczesne. (Bro znaczyło pierwo­tnie „grzmot pochodzący z ust"). I tak z połączenia języka Bro z...

Westan

powstały

wszystkie języki afrykańskie

Trjdjn

 

wszystkie języki indiańskie oraz insularne rejonu Pacyfiku                      

Arjn

 

wszystkie języki indoeuropejskie, w tym germańskie, łaciński, angielski, celtycki etc.

Hebrjn

 

język asyryjski, babiloński, aramejski, arabski, hebrajski etc.

Kjdan

 

język chiński i japoński

Bamar

 

język australijski oraz języki bliskowschodnie i osmańskie                   

Suman

 

język minojski (z którego powstał starogrecki), gobański, sumeryjski i atlantyckie

      Powyższe zestawienie nie jest w oczywiście kompletne. Przedstawia ono jedynie z grubsza, z jakiego języka wywodzi się dany ziemski język lub ich grupa.

Poruszając te sprawy chciałbym przy okazji przytoczyć pewien fakt, który miał miejsce w roku 1976. Dzieci z mojej klasy poprosiły mnie pewnego dnia o autograf Semjase. Przy najbliższej okazji przedstawiłem tę prośbę Billy'emu, który przekazał ją z kolei Semjase podczas osobistego kontaktu, do którego doszło 23 czerwca 1976 roku. Ku zadowoleniu wszystkich zgodziła się na to bez wahania i jeszcze w czasie tego samego spotkania napisała mazakiem po łacinie cztery swoje podpisy. Ponieważ nie znała dobrze naszego pisma, w pierwszym autografie popełniła niewielki błąd wstawiając w swoim imieniu w miejscu „j" literę „y". Gdy Billy zwrócił jej na to uwagę, trzy pozostałe napisała już bezbłędnie. Następnie

52

oryginały te powieliłem w tylu kopiach, aby starczyło ich dla wszystkich uczniów. Mimo iż żaden z nich nie otrzymał oryginalnego autografu, wszyscy byli jednak bardzo zadowoleni i w dowód wdzięczności chcieli sprezentować jej małego kociaka. Prezent ten bardzo ją ucieszył, jednak ze względów bezpieczeństwa nie mogła go przyjąć. (Plejadanie nie mogą sprowadzać żadnych zwierząt z innych planet z obawy przed chorobami). Moja radość została wkrótce przygaszona, kiedy okrężną drogą dowie­działem się, że niektórzy rodzice rozzłoszczeni tym faktem złożyli na mnie skargę do władz szkoły. Ta reakcja z ich strony była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, aczkolwiek jestem w stanie zrozumieć motywy, które nimi kierowały. Była to dla mnie nauczka na przyszłość, aby zachowywać powściągliwość w tych sprawach.

4. Mieszkanie

Jeżeli uprzytomnimy sobie, że około 500 milionów Erran ma na swojej planecie tyle samo miejsca do mieszkania, co ponad 5 miliardów Ziemian tutaj, to nietrudno dojść do wniosku, że na Errze każdy ma dosyć miejsca. Jak twierdzą Plejadanie, Ziemię powinno zamieszkiwać jedynie 529 milio­nów ludzi. Jest to najbardziej odpowiednia ilość mieszkańców i musimy podjąć wszelkie możliwe środki, aby ją osiągnąć, bowiem przeludnienie stanowi największe zagrożenie dla naszej planety.

Na Errze jest co prawda kilka miast z wielopiętrowymi domami, lecz nie są to silosy mieszkalne w formie wieżowców czy drapaczy chmur, w któ­rych ludzie zmuszeni są żyć ściśnięci jak śledzie w beczce. Między budynkami mieszkalnymi rozciągają się parki z alejami spacerowymi. Nie ma tam żadnych ulic, ponieważ są one całkowicie zbędne, jako że Erranie nie używają pojazdów poruszających się po lądzie. Wszystkie miejsca spacerowe są wolne od hałasu i spalin.

Większość mieszkańców preferuje wiejskie domki jednorodzinne w kształcie kuli lub półkuli o minimalnej średnicy 21 metrów. Materiał budowlany to stop wytrzymałych i odpornych na korozję metali, sztucznych tworzyw i piasku. Domy tego typu stanowią wystarczające schronienie dla pięcioosobowej rodziny. Jedna kobieta może mieć maksymalnie troje dzie­ci. Domy położone są na działkach urodzajnej gleby o powierzchni wyno­szącej co najmniej l hektar. Każda rodzina uprawia dla własnych potrzeb ogródek z kwiatami, warzywami i drzewami owocowymi. Uprawia się także rośliny w rodzaju ziemniaków. Z zasady cała żyzna ziemia jest jakiś sposób uprawiana. Fabryki oraz obiekty przemysłowe usytuowane są pod ziemią w rejonach niezamieszkałych i nieurodzajnych ze względu na ochronę

53

środowiska. Na Errze nie ma kominów fabrycznych zatruwających powiet­rze spalinami. Przykłada tam się ogromną wagę do ochrony środowiska. Poszczególne wspólnoty mieszkalne starają się być w miarę możliwości samowystarczalne, w związku z czym posiadają własne ujęcia wody i źródła energii.

5.  Ubiór

O sposobie ubierania się Plejadan nie udało nam się niestety dowiedzieć zbyt wiele od Semjase. Uważała ona, że jej ubranie może się nam wydać nieco obce, niemniej jest bardziej funkcjonalne od naszego. Powiedziała, że po 2000 roku również u nas będzie się podobnie projektować odzież, kiedy w naszym rozumowaniu w tej dziedzinie nastąpi przełom i zacznie się przywiązywać większą wagę do funkcjonalności niż do mody.

Buty są bardzo podobne do naszych, lecz nie są wykonywane ze skóry, ale z tworzyw sztucznych.

Do podróży kosmicznych używane są specjalne, ściśle przylegające do ciała kombinezony ochronne zaopatrzone w obrożę na szyi do mo­cowania hełmu.

Jedynym rzucającym się w oczy, nietypowym elementem ubioru, który spostrzegł Engelbert Wachter, członek naszej grupy, była srebrzyście połys­kująca przeciwdeszczowa peleryna, którą miał na sobie Quetzal w czasie nocnego spaceru. Było to w chwili, kiedy oczekujący w umówionym miejscu na Billy'ego Engelbert oświetlił światłem reflektorów samochodo­wych Quetzala spieszącego na spotkanie z Menarą, biorąc go za kogoś innego (patrz rozdział IX).

6.  Odżywianie

Erranie odżywiają się zgodnie z prawami i nakazami Kreacji, to znaczy przyjmują przede wszystkim pokarm pochodzenia mineralnego i roślinnego, jak również w odpowiednich ilościach — zwierzęcego. Największą wagę przykładają do pożywienia roślinnego, zwłaszcza owoców i warzyw. Zde­cydowanie jednak odrzucają pokarm wegetariański, gdyż może on wpływać negatywnie na procesy myślowe oraz świadomą zdolność reagowania i doprowadzić do zwyrodnień, w wyniku których może dojść do zaniku zdolności do krytycyzmu, czego skutkiem może być trudność w odróżnianiu rzeczy realnych od nierealnych. Jeśli chodzi o skutki fizyczne, to o ile dorośli mogą konsumować tego rodzaju monotonne pożywienie bez uszcze­rbku dla zdrowia stosunkowo długo, o tyle u dzieci i młodzieży mogą

54

wystąpić zakłócenia wzrostu oraz inne negatywne objawy. Z kolei niedobór pożywienia roślinnego lub nadmiar produktów pochodzenia zwierzęcego wywołuje dokładnie przeciwny skutek, a mianowicie bezwład myśli i reakcji.

Erranie nie rezygnują więc w żadnym wypadku z pożywienia zwierzęce­go, nigdy jednak nie konsumują go w nadmiarze. Poza tym nie zabijają zwierząt domowych tak jak my swoje bydło, świnie i inne zwierzęta. Drobniejsza zwierzyna taka jak króliki, kaczki, kury itp. są zabijane i spożywane jedynie w przypadkach koniecznych. Tak więc ludzie nie muszą rezygnować ze wszystkich mięsnych specjałów i w ich menu powinny pozostać na przykład kotlety. Lecz jak to wszystko ma się do tego, co powiedziałem wcześniej. Otóż mięso przeznaczone do konsumpcji produkowane jest przez Erran sztucznie poprzez rozwój kultur komór­kowych, co oznacza, że na Errze można zjeść sznycel i nie musi w tym celu zginąć żadne zwierzę.

Zdaniem Quetzala wielu Ziemian ma niestety fałszywe wyobrażenia o naszym odżywianiu. Pogląd, że ludzkie formy życia mogą się w pełni rozwijać bez produktów zwierzęcych, jest równie fałszywy jak pogląd, że duża ilość produktów zwierzęcych wpływa korzystnie na konstytucję ciała. W rzeczywistości wszelkie poważne negatywne objawy pojawiają się, zarówno przy nadmiarze produktów zwierzęcych, jak i ich całkowitym braku. Ludzkie ciało jest zbudowane w taki sposób, że niezbędny jest mu tak pokarm zwierzęcy, jak i roślinny. Jeżeli w jakimś miejscu nie występuje pożywienie zwierzęce lub też z błędnych założeń zostało ono całkowicie wyeliminowane, wówczas brakujące składniki pochodzenia zwierzęcego należy zastąpić ich odpowiednikami roślinnymi. Na Ziemi nie jest to jeszcze możliwe, bowiem składniki te nie są tu jeszcze rozpowszechnione, zaś te, które są już znane, są odrzucane z niezrozumiałą odrazą.

Interesujące jest, co Erranie piją. Niestety nie wiem zbyt wiele na ten temat. Z całą pewnością piją różnego rodzaju soki roślinne w różnych możliwych kombinacjach. Nie używają żadnych trunków, zamiast nich piją napoje alkoholopodobne.

Dobrze byłoby, aby nasi specjaliści od żywienia zainteresowali się bliżej ich sposobem odżywiania się, by móc w przyszłości udzielać nam właś­ciwych porad w tej dziedzinie.

7. Rośliny

Żyjący dawniej na Ziemi przodkowie dzisiejszych Plejadan sprowadzili na swoją planetę wszelkie możliwe zwierzęta i rośliny, które spotkać można tam do dzisiaj. Uprawia się więc zboże, ziemniaki, porzeczki i inne owoce

55

i  warzywa, lecz między ich produktami i naszymi jest duża różnica. Ich owoce i warzywa są bardziej treściwe i orzeźwiające, dzięki czemu na dłuższy okres czasu zaspokajają głód i gaszą pragnienie. Ponadto ich owoce mają intensywniejszy smak i aromat, oraz barwę. Na przykład kolor zielony, który ma u nas brudnawy odcień, na Errze jest klarowny i soczysty. Wynika to z czystego powietrza wolnego od różnego rodzaju zanieczyszczeń.

Na Errze prowadzona jest także uprawa gigantycznych roślin, co może wydawać się nam wręcz niemożliwe. Są to specjalne odmiany roślin hodowane w odpowiednim klimacie i warunkach. Z racji ich niezwykłych rozmiarów winniśmy nazywać je roślinami-olbrzymami. Jest wśród nich na przykład osiemnastometrowej wysokości kukurydza o kolbach długości

2  metrów i średnicy 20-25 centymetrów lub piętnastometrowej wysokości krzew mięty. Ale to jeszcze nic wobec jabłoni, grusz czy wiśni, których drzewa osiągają wysokość nawet 120 metrów. Rosnące na nich jabłka mają wielkość dużych arbuzów i mogą osiągać ciężar od 20 do 30 kg. Te olbrzymie owoce poddawane są obróbce przemysłowej i wysyłane na inne planety, na których brak jest artykułów żywnościowych w dostatecznych ilościach. Właśnie chęć niesienia pomocy innym jest jedynym powodem uprawiania tych mamucich roślin.

8. Kwiaty

Gdy Billy przybył na Errę, został serdecznie powitany, lecz nie bukietem kwiatów, bowiem Erranie nie zrywają ich. Nikomu z nich nie przyszłoby do głowy, aby wyrwać z ziemi kwiat, zanieść go do domu i wstawić do wazonu, jak to się praktykuje u nas.

Jest jednak pewien kwiat podobny do naszej róży hodowany przez kobiety, który charakteryzuje się między innymi tym, że po zerwaniu przez wiele godzin zachowuje świeżość, jak gdyby nadal rósł w ziemi. Po wyschnięciu służy kobietom jako ozdoba włosów. Jest to zresztą ich jedyna ozdoba, bowiem nie noszą one kolczyków, pierścionków, naszyjników, broszek, bransolet i innych zdobników.

Wszyscy Erranie uważają, że każda, nawet najmniejsza roślina jest ważnym elementem bytu i czują się blisko związani ze wszystkimi formami życia.

9. Zwierzęta domowe

Przodkowie dzisiejszych Plejadan sprowadzili z Ziemi po parze wszyst­kich żyjących na niej zwierząt, eliminując jednocześnie z ich organizmów wszelkie szkodliwe drobnoustroje.

56

Obecnie ze względów bezpieczeństwa sprowadzanie przez nich zwierząt jest surowo zabronione, chyba że jakieś zwierzę można w stu procentach zdezynfekować.

Mimo silnej miłości do zwierząt są one hodowane zupełnie inaczej niż u nas na Ziemi. Biorąc pod uwagę fakt, że szereg chorób przenoszonych jest ze zwierząt na ludzi, od dawna wszystkie zwierzęta domowe trzymane są w specjalnych zagrodach z dala od pomieszczeń mieszkalnych. Dotyczy to zarówno kotów, psów, ptaków, chomików itp., które u nas są prawie członkami rodzin. Z niewiedzy oraz fałszywie pojętej miłości do zwierząt ludzie wyrządzają sobie takim postępowaniem wiele szkód natury zdrowotnej. Hołubione przez nas zwierzęta domowe, będące często jedyną radością starych lub samotnych ludzi, przenoszą prawie połowę wszystkich chorób. Dotyczy to przede wszystkim psów i kotów, bowiem są one nosicielami wielu bardzo groźnych chorób. Ryzyko zarażenia się od nich jest stosunkowo wysokie. Rzekoma czystość kotów jest tylko pozorna, ponieważ nawet po dokładnej dezynfekcji już po minucie na ich futrze pojawiają się zarazki różnych chorób. To bolesne dla nas słowa i trudno nam je zaakceptować. Jak pokazuje jednak życie, nasza fałszywie pojęta miłość do zwierząt nie ulegnie jednak szybko zmianie. Wszyscy miłośnicy zwierząt powinni pamiętać dla własnego dobra, że po głaskaniu lub dotykaniu zwierząt należy bezwzględnie umyć ręce. Nie wolno ich także traktować jak ludzi, a więc na przykład całować ich lub spać z nimi w łóżku.

10. Praca

Gdyby Ziemianie odkryli ezoterykę, chętnie odłożyliby wszystkie pozostałe sprawy, aby poświęcić się wyłącznie sprawom umysłu. Nie byłoby to jednak słuszne, o czym się zaraz przekonamy. Mniemanie, że Plejadanie osiągnęli już tak wysoki poziom ewolucji, że praca naukowa przestała być ważna i straciła na znaczeniu, jest całkowicie błędne. W rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej.

Jeżeli istota ludzka chce się rozwijać duchowo i powiększać swoją wiedzę, może to także osiągnąć wykonując pracę manualną. Dotyczy to nie tylko Ziemian, ale również mieszkańców innych planet. Praca manualna pomaga nie tylko podtrzymywać byt, ale przyczynia się również do rozwoju intelektualnego. Jeśli więc człowiek pragnie żyć w zgodzie z prawami Kreacji, musi wykonywać również pracę fizyczną, bowiem w przeciwnym razie jego rozwój może stanąć pod znakiem zapytania. Im więcej dany człowiek chce się nauczyć, tym większy musi wykonać wysiłek fizyczny.

Znając poziom rozwoju ewolucyjnego człowieka, można obliczyć czas trwania pracy fizycznej, którą dana osoba powinna wykonywać. Oto, co na ten temat powiedział Quetzal:

57

Ziemianie również muszą pracować fizycznie, aby trenować swój umysł i zdolność pojmowania. Maksymalny czas pracy fizycznej na Ziemi powinien wynosić 11 godzin dziennie, podczas gdy nam wystarczają tylko 2 godziny.

Tę dwugodzinną prace fizyczną wykonują wszyscy Erranie, zarówno dorośli, jak i młodzi. Jej celem jest zapewnienie równowagi miedzy duchem i świadomością. Wykonują ją bez wynagrodzenia, lecz w zamian otrzymują wszelkie niezbędne do życia dobra. Zasada ta obowiązuje na całej planecie wzmacniając poczucie wspólnoty jej mieszkańców. Warunki i charakter tej pracy są całkowicie różne od tych, które mamy na Ziemi. Erranie są bardzo wszechstronnie wykształceni, dzięki czemu mogą należycie wykonywać wszelkie użyteczne dla ogółu prace. Bez względu na miejsce zamieszkania żaden Erranin nie jest przypisany na stałe do danego miejsca pracy, które może w każdej chwili zmienić na inne. Najważniejsze jest, aby każdy wykonał swoją dzienną normę pracy na rzecz ogółu. Wszystko pozostałe jest nieistotne. Może na przykład wsiąść do swojego pojazdu, przelecieć kilka tysięcy kilometrów i wylądować, gdzie mu się podoba. Raz może pomagać w gospodarstwie rolnym, innym razem w zakładzie przemys­łowym. Zatem nie musi wykonywać stale tej samej pracy w tym samym miejscu, lecz wybierać sobie taką pracę, jaka mu w danym momencie odpowiada. W przypadku wystąpienia w jakimś miejscu braku siły roboczej może być ona uzupełniana „androidami". Praca w zakładach przemys­łowych nie wymaga z zasady wysiłku fizycznego, ponieważ produkcja wykonywana jest przez maszyny i jest całkowicie zautomatyzowana. Oprócz tych istnieją oczywiście jeszcze inne rodzaje prac, jak na przykład twórcza praca natury technicznej lub zwyczajna umysłowa, jak u nas.

Po spełnieniu obowiązku dwugodzinnej pracy wszyscy mają wolny czas, który mogą spędzać w zależności od swoich upodobań. Każdy stara się jednak spędzać go z pożytkiem. Na Errze na porządku dziennym jest równoległe studiowanie około 30 różnych dziedzin wiedzy. Nawet najstarsi nie udają się od razu na spoczynek, lecz uprawiają własną ziemię lub pomagają innym w ich gospodarstwach. W ten sposób poznają ludzi, nawiązują kontakty i zawierają przyjaźnie na całej planecie. Wszystko to wzmacnia miłość do bliźniego i poczucie wspólnoty, co jest niezwykle ważne dla harmonijnego współżycia społeczeństwa.

Oprócz prac rolnych na rzecz ogółu i eksport, ważną rolę w życiu społecznym Erran odgrywa prywatne ogrodnictwo. Gdyby chcieli, mogliby mieć dostateczną ilość maszyn, które wyręczałyby ich z wszelkich prac we własnym ogrodzie, lecz świadomie nie korzystają z nich. Po swoim po­wrocie z Erry Billy powiedział, że ręce jej mieszkańców pokryte są

58

odciskami. Jest to efekt celowego własnoręcznego uprawiania własnych ogrodów. Dotyczy to również Quetzala, który z naszej planety sprowadził sobie widły, łopaty oraz inne narzędzia niezbędne do pracy w ogrodzie.

W przeciwieństwie do tego uprawa roli do użytku ogólnego oraz na eksport prowadzona jest przy użyciu maszyn. Ciekawostką jest to, że maszyny wykonujące te prace „unikają" kontaktu z glebą, wyłącznie nad nią szybując. Posiadają one w zależności od potrzeb krótkie lub długie odnogi z przymocowanymi do nich przewodami zakończonymi lejkami służącymi do pobierania gleby, która przesyłana jest do danej maszyny, uzdatniana w niej, a następnie „wypluwana" na zewnątrz. Podobne maszyny używane są do zasiewów, zbiorów i pielenia. Do wyrywania chwastów używane jest specjalne ramię, które „zasysa" chwast wraz z ziemią, następnie przerabia go na próchnicę, po czym miesza go z ziemią. Tak więc wszystkie te roboty szybują nad ziemią i wykonują prace na zasadzie zasysania chroniąc w ten sposób glebę przed zbędnymi zanieczyszczeniami, głównie w postaci metali ciężkich.

Podobnie jak inni również przywódcy duchowi Erry, którzy zastąpili polityków i kierują życiem jej mieszkańców, pełnią swoje obowiązki przez dwie godziny dziennie. Czas wolny poświęcają natomiast swojemu głów­nemu zadaniu, którym jest doradzanie, informowanie i nauczanie Erran. Zakres ich rad obejmuje wszystkie aspekty życia — wszystko, co robią lub powinni robić poszczególni mieszkańcy, aby żyć zgodnie z prawami i na­kazami Kreacji. Owi przywódcy duchowi, których liczba w przypadku pięciusetmilionowej populacji Erran wynosi około 2800, także nie są związani ze stałym miejscem i jak wszyscy mogą zmieniać miejsce swojego pobytu. Każde osiedle posiada specjalne miejsce, w którym wypełniają oni swoje obowiązki. W większych osiedlach może być ich odpowiednio więcej. Jeżeli wybrane przez danego przywódcę miejsce jest zajęte, wów­czas mieszkający w nim przywódca przenosi się w inne miejsce. Dzięki temu następuje stała zmiana. Każdemu mieszkańcowi przysługuje prawo wybrania sobie przywódcy duchowego i zadawanie mu pytań. (Wszyscy przywódcy duchowi wspierają rozwój duchowy ludności wykorzystując do tego celu wszelkie możliwe środki).

Twierdzenia różnych pseudołączników, że zwykłe istoty pozaziemskie są nadistotami, są całkowicie błędne.

Ponieważ każdy Erranin otrzymuje wszystko, co mu potrzeba do życia, przeto zbędne są tam jakiekolwiek środki płatnicze. Jak już wspomniałem, wszyscy zdolni do pracy mieszkańcy Erry, pracują po 2 godziny dziennie na rzecz ogółu bez wynagrodzenia, w zamian za co otrzymują bezpłatnie wszelkie niezbędne rzeczy.

59

Kończąc omawianie tego zagadnienia, chcę jeszcze raz podkreślić, że Erranie każdą pracę traktują jako czynnik wspomagający ewolucję, bez którego niemożliwa byłaby zarówno egzystencja, jak i rozwój duchowy.

11. Pojazdy

Na Errze istnieją różne pojazdy, jednak żaden z nich nie porusza się po lądzie. Nie ma więc tam ulic, takich jak na Ziemi, a jedynie ścieżki pomiędzy domami oraz alejki spacerowe dla pieszych w kompleksach zieleni.

Do celów komunikacyjnych w obszarze swojej planety Erranie używają pojazdów latających dwóch typów: jeden ma kształt kulisty, drugi zaś dyskoidalny podobny do statków kosmicznych. (Pojazdy kosmiczne szcze­gółowo omówione zostały w następnym rozdziale).

Typowy pojazd latający mieści 5 osób. Każdy dorosły mieszkaniec ma prawo posiadać co najmniej jeden tego typu środek transportu. Zapo­trzebowanie danej rodziny na pojazdy jest sprawą indywidualną i może się zdarzyć, że dwie lub więcej osób używa wspólnie tego samego środka lokomocji — nigdy jednak więcej niż 5 osób. Jeśli większa grupa zamierza udać się w to samo miejsce, wówczas wszyscy oni muszą zadowolić pojazdem na 5 osób. Chyba zbyteczne jest podkreślanie, że owe pojazdy nie zanieczyszczają środowiska, ponieważ ich napęd nie jest zasilany energią pochodzącą ze spalania paliwa, jak to ma miejsce w naszych silnikach. Poruszają się prawie bezszmerowo i z ogromnymi prędkościami.

Na koniec tego tematu chciałbym jeszcze wspomnieć o pewnej atrakcji istniejącej na Errze. Mam tu na myśli „Muzeum Ziemskich Pojazdów". Jest to teren o powierzchni wielu hektarów, na którym zgromadzono wszelkie możliwe pojazdy kołowe i gąsienicowe, jakie kiedykolwiek zbudowano na Ziemi. Szczególną atrakcją tego muzeum są wycieczki organizowane w dzi­kie rejony jednym z pojazdów pochodzących z tej kolekcji, a mianowicie ziemskim Landroverem!

12. Problem chorób

Zapewne każdego ciekawi, czy Plejadanie cierpią na te same choroby co my, zwłaszcza raka i jeśli tak, to czy uporali się tą plagą trapiącą Ziemian. Jeśli problem raka został już przez nich rozwiązany, dobrze byłoby skorzys­tać z ich osiągnięć w tej dziedzinie.

Zapytana o to Semjase, przedstawiła ten problem następująco: — Wiele chorób nasi uczeni wyeliminowali już przed wiekami, lecz jeszcze dzisiaj nękają nas różne dolegliwości wywodzące się z przeszłości

60

i innych planet. Nie mają one jednak działania śmiertelnego lub wynisz­czającego organizm. W większości są to choroby w rodzaju przeziębienia, które można szybko i łatwo pokonać. Jesteśmy podobnie jak wy ludzkimi formami życia, które są podatne na choroby, jednak wszystkie je potrafimy kontrolować i leczyć. Poza tym występują u nas choroby całkowicie nie znane na Ziemi, ale i te nasza nauka także już całkowicie opanowała. Co się tyczy raka, o którym mówiłeś, Billy, muszę powiedzieć, że na szczęście udało się nam go pokonać. Stało się to jednak możliwe dopiero wtedy, gdy mieszkańcy naszej planety oraz uczeni zmienili swoje negatywne zapat­rywania oraz sposób postępowania i zaczęli rozumować i działać według nowych norm. Konieczną wiedzę w tym względzie, Ziemianie muszą zdobyć sami, gdyż jest to jedyny sposób na dalszy rozwój, który prowadzi do odmiennego pojmowania wielu spraw. Udostępnienie wam tej wiedzy, byłoby daniem wam do ręki narzędzia, które mogłoby zostać wykorzystane w destrukcyjnych celach, bowiem zawiera ona w sobie potężne siły. Jeszcze nie nadszedł właściwy moment, aby człowiek posiadł tę wiedzę. W miarę rozwoju ewolucji pozna i zrozumie ją, jej potęgę, a następnie zastosuje we właściwy sposób zgodnie z prawami Kreacji, bez jakichkolwiek negatyw­nych następstw.

Te słowa z pewnością rozczarują wielu ludzi, jednak nie należy ich traktować jako odmowy Plejadan udzielenia nam pomocy w sprawie lecze­nia raka. W rzeczywistości wyjawiając nam ten sekret mogliby się przy­czynić do nieszczęść, jakie ta wiedza mogłaby wywołać, gdyby dostała się w niepowołane ręce. Podobna sytuacja, mogłaby powstać, gdybyśmy na przykład ujawnili nieodpowiednim osobom śmiertelne działanie kurary, która jest powszechnie używana w medycynie. Wszyscy, którzy chcieliby w tym momencie zarzucić Plejadanom niehumanitarną postawę, powinni się na tym dobrze zastanowić i przemyśleć to.

Do celów leczniczych Plejadanie wykorzystują wiele różnych urządzeń, między innymi maszyny regeneracyjne, które potrafią błyskawicznie leczyć różne dolegliwości, na przykład złamania kości. Ich lekarstwa bazują na medycynie naturalnej. Wykorzystują pewne substancje, które mają działa­nie sygnalizacyjnie. Nasze leki alopatyczne działają niestety w ten sposób, że po ich użyciu w organizmie pozostają substancje chemiczne, które go zatruwają, a zatem posiadają również szkodliwe działanie uboczne.

O technikach operacyjnych nie udało nam się niestety dowiedzieć zbyt wiele. Otrzymaliśmy natomiast od Semjase szczegółowe informacje na temat transplantacji organów:

- .. .jest to swego rodzaju postęp w tej jeszcze stosunkowo prymitywnej nauce. Na przykład transplantacje oka dokonywane są na żywym organiz-

61

mię; nad tym pracują także nasi naukowcy, którzy osiągnęli już znaczące sukcesy. Przeszczepy są bardzo istotne, bowiem żaden narząd, a zwłaszcza oko nie może być zastąpione jakąkolwiek, nawet najdoskonalszą protezą. Narządy wewnętrzne oraz części ciała nie są pobierane ani od żywych, ani od zmarłych, a następnie przeszczepiane potrzebującym. Tego rodzaju transplantacje kryją w sobie wiele niebezpieczeństw, z których dwa najważ­niejsze to, po pierwsze, całkowite zniszczenie systemu immunologicznego organizmu, do którego dany organ jest przeszczepiany. Oznacza to, że ciało, na którym dokonuje się transplantacji, staje się zupełnie bezbronne w wyni­ku stosowania środków osłabiających jego system immunologiczny; jego mechanizm obronny zostaje sparaliżowany, aby przeszczepiony organ nie został odrzucony. W rezultacie organizm pacjenta staje się bardzo podatny na wszelkie infekcje i wystarczy nawet bardzo mała drobina kurzu, aby pozbawić go życia. Po drugie w organie dawcy istnieje fluid, który działa wbrew siłom istniejącym w organizmie, do którego jest on wszczepiany. Rodzi to wiele zagrożeń, które mogą doprowadzić nawet do degeneracji ciała oraz umysłu organobiorcy. Jeśli chodzi o nas, mamy możliwość całkowitej regeneracji naszych organizmów. Ponieważ transplantacje nie dają takiej możliwości, uszkodzone organy zastępujemy sztucznymi, które są w stanie przeżyć nawet dany organizm. Tak właśnie postępujemy w przypadku narządów, które uległy zniszczeniu. Oznacza to zatem żad­nych transplantacji i do tego samego powinna dążyć również ziemska medycyna.

Możliwości medycyny Plejadan z całą pewnością przyprawiłyby niejed­nego ziemskiego lekarza o zawrót głowy. Na pocieszenie dodam, że my również możemy osiągnąć ten sam poziom, odpowiednio ukierunkowując i potęgując swoje wysiłki na tym polu.

13. Muzyka, sztuka i literatura

Pewnego dnia Billy spytał Semjase, czy inne istoty pozaziemskie tak samo jak ludzie lubią muzykę. Jej odpowiedź była twierdząca:

Oczywiście, to upodobanie jest wspólne dla wszystkich ludzkich form życia we wszechświecie. Jeśli chodzi o nas, posiadamy odpowiednie szkoły, do których mogą uczęszczać jedynie odpowiednio uzdolnione osoby pracu­jące potem dla dobra ogółu. U nas, w przeciwieństwie do Ziemi, inter-pretatorzy nie występują publicznie i nie wydobywają ze swoich instrumen­tów drażniących uszy dźwięków. Czują się okropnie słuchając ziemskiej muzyki. Lubimy słuchać dobrej i harmonijnej muzyki, nie mającej nic wspólnego z tymi przebojami.

62

Podobne zdanie na temat tej muzyki, jak zresztą większość ludzi, ma również Billy. Dla nas Ziemian muzyka Erran wydałaby się obca, z drugiej zaś strony jest tak harmonijna i czarująca, że po bliższym jej poznaniu nie moglibyśmy się bez niej obejść, to znaczy odczuwalibyśmy stale rosnącą tęsknotę do tego stanu harmonii, jaki niesie ona z sobą. Niestety Billy nie mógł przywieźć z Erry żadnego utworu muzycznego. Wyjaśnił jednak, że mamy na Ziemi trzy utwory wykazujące pod względem harmonii pewne podobieństwo do ich muzyki. Jest to Bolero Maurice'a Ravela, opera Walkiria Ryszarda Wagnera oraz chór więźniów z opery Nabucco Giuseppe Verdiego. Poza tym ludzie używają zupełnie innych instrumentów niż oni.

Niestety brak jest jakichkolwiek informacji w sprawie innych form sztuki oraz literatury.

14. Chowanie zmarłych

Mimo swojego ogromnego rozwoju ewolucyjnego Plejadanie posiadają jednak pewne cechy wspólne z nami. Jest to na przykład sposób chowania zmarłych. Według Semjase wygląda to u nich następująco:

- Również my grzebiemy swoich zmarłych. Mamy do tego celu specjalne miejsce znajdujące się poza terenem mieszkalnym. Z dawnych czasów zachowaliśmy również zwyczaj palenia zwłok, jednak czynione jest to w bardzo rzadkich przypadkach i tylko na specjalne życzenie. Oprócz chowania w ziemi stosujemy jeszcze dość często eliminację martwych ciał. [Wprzeciwieństwie do palenia zwłok, po których pozostaje przechowywany często w urnach popiół, po eliminacji nie pozostaje zupełnie nic. Przyp. autora.] Chowanie w ziemi jest aktem naturalnym wywodzącym się z zara­nia dziejów. Eliminacja jest możliwa, nawet jeżeli w ciele zmarłego nadal jeszcze istnieją stopniowo zanikające fluidy życiowe, bowiem ulatniają się one ostatecznie w momencie palenia zwłok lub podczas ich eliminacji.

Fluidy te mogą trwać w ciele zmarłego przez wieki aż do całkowitego zniszczenia szkieletu, bowiem są bezpośrednio związane z ciałem material­nym, co może stanowić swego rodzaju pocieszenie dla najbliższych. Wnikają także w przedmioty codziennego użytku używane przez zmarłego (elementy garderoby, biżuteria etc.). Często dana część jego ubioru przechowywana jest przez najbliższych w nadziei, że dzięki temu będzie przebywał on wśród nich. To wszystko ma właśnie związek z owymi fluidami. Nigdy jednak nie należy fetyszyzować tego rodzaju pamiątek, jak to się często czyni na Ziemi, bowiem w ten sposób uszczupla się nieświadomie własne siły życiowe.

Plejadanie mają wyjątkowo racjonalne podejście do aktu śmierci, to znaczy umierania ciała materialnego. Odczuwają oczywiście podobnie jak

63

my smutek i ból z powodu utraty kochanego człowieka, z drugiej jednak strony doskonale wiedzą, co się z nim dzieje po śmierci. Wiedzą, że ciało rozpada się na mniejsze składniki, które z kolei ulegają mineralizacji, zaś nieśmiertelna dusza przechodzi do innego wymiaru, gdzie przetwarza zgromadzone za życia odczucia i informacje, po czym ponownie inkarnuje w nowym ciele. Wiedzą, że związek uczuciowy istniejący pomiędzy po­szczególnymi osobami nie kończy się wraz ze śmiercią któregoś z nich lub ich wszystkich, lecz trwa dalej, bowiem miłość jest stanem trwałym i niezniszczalnym.

Nieznajomość tych faktów jest często przyczyną dramatycznych scen, jakie się u nas nieraz rozgrywają, zwłaszcza kiedy umierają młodzi ludzie ginący wskutek działań wojennych, kataklizmów przyrodniczych, napadów terrorystycznych itp. Przesadna rozpacz wielu ludzi jest jednak w większo­ści przypadków niczym innym jak przejawem współczucia dla siebie samego. Dodatkowe idealizowanie zmarłego może prowadzić wręcz do utraty kontaktu z rzeczywistością. Aby uniknąć tego rodzaju nienaturalnych zachowań, należy po prostu poważnie zająć się problem „życia i śmierci". Znajomość tych spraw może stanowić istotną pomoc dla osób dotkniętych stratą najbliższych.

15. Prawo karne

Istnieje dość rozpowszechniane mniemanie, że istoty pozaziemskie są swego rodzaju nadistotami, które nie popełniają błędów, dzięki czemu zbędne są im prawa i nakazy. To rozumowanie jest całkowicie błędne, bowiem prawa i nakazy nie istnieją tylko tam, gdzie twórczy porządek stał się absolutną oczywistością. Ma to jednak miejsce jedynie na wyższych poziomach bytu, to znaczy na czysto duchowym szczeblu ewolucji. Wszyst­kie cielesne formy życia popełniają błędy, w związku z czym ich byt musi podlegać określonym prawom.

Oznacza to, że również Plejadanie popełniają od czasu do czasu błędy, z tą jednak różnicą, że przyznają się do winy, co jest następnie w zależności od rozmiaru występku odpowiednio karane. Poruszając te sprawy Semjase powiedziała, że każdy popełniony błąd jest nazywany po imieniu i nie może być zatajany, jak to się bardzo często zdarza, na Ziemi. Popełnianie błędów jest niezbędne dla dalszego rozwoju, bowiem z każdego z nich wynika określona nauka. Właściwe postępowanie może pozwolić wyplenić z bie­giem czasu ich źródła, aby nigdy więcej nie dochodziło do ich popełniania.

Plejadanie kroczą tą samą drogą ewolucji, jak wszystkie pozostałe ludzkie formy życia we wszechświecie. Krzywa częstotliwości popełniania

65

błędów wraz z wiekiem stopniowo spada, gdyż w miarę upływu czasu i rozwoju danej jednostki na czoło wysuwają się takie cechy charakteru, jak rzetelność, dokładność i wiarygodność. Można powiedzieć, że droga do bezbłędnego postępowania wybrukowana jest dobrymi chęciami. Godnymi pożałowania są jedynie ci, którzy nie pojmują lub nie starają się pojąć swoich błędów, przez co nie wyciągają z nich żadnych nauk i w rezultacie muszą od czasu do czasu za to „płacić".

Errańskie prawodawstwo jest dostosowane do ich poziomu rozwoju duchowego, dzięki czemu jest humanitarne, czego niestety nie można powiedzieć o naszym.

Nawet najcięższe przewinienia nie są u nich karane śmiercią czy też barbarzyńskim okaleczaniem. Na wszystkich planetach zamieszkałych przez Plejadan wprowadzono jednolitą formę karania. W zależności od szkodliwości czynu sprawcy skazywani są na banicję na odległą planetę, która w przypadku ciężkich przewinień może trwać aż do końca życia. Ze zrozumiałych względów na wygnaniu nie mogą razem przebywać osobnicy obojga płci — mężczyzn wysyła się w inne miejsce niż kobiety. Więźniowie skazani są tam wyłącznie na siebie i muszą — dosłownie — „w pocie czoła" zapracować na swój chleb, nie mogąc przy tym posługiwać się maszynami. Od czasu do czasu dokonywane są tam kontrole, podczas których konfiskuje się wszelkie potajemnie wyprodukowane urządzenia. Uniemożliwione są ponadto wszelkie kontakty z jakimikolwiek innymi formami życia.

Poruszając te sprawy, Semjase powiedziała:

- Tego rodzaju forma karania gwarantuje zachowanie porządku, z dru­giej zaś strony osoba, która popełniła błąd, nie staje się ciężarem dla ogółu społeczeństwa. Poza tym jest bardzo humanitarna i rozsądna, ponieważ rozwój przebywających na wygnaniu skazańców nie jest hamowany.

Ten sposób karania może się wydać wielu osobom brutalny. Osobiście uważam, że tak nie jest. Po jego gruntownym przemyśleniu doszedłem do wniosku, że jest to prawdopodobnie najbardziej słuszna metoda, gdyż każda forma życia ma prawo do wolności psychicznej, cielesnej i materialnej. Zamykanie w więzieniach, a także wszelkiego rodzaju znęcanie się lub w skrajnych przypadkach likwidacja nie jest zgodne z prawami natury. Tego rodzaju metody odnoszą wręcz przeciwny skutek. Po kilkukrotnych ostrze­żeniach winny powinien zostać ukarany, aby mógł zrozumieć, że po­stępował błędnie i że w przyszłości nie powinien więcej tego robić.

Kara jest konieczna, lecz nie powinna ona naruszać godności ludzkiej i praw Kreacji. Będzie ona skuteczna tylko wtedy, gdy osiągnie zamierzony cel. Wielu przestępców popełnia wykroczenia, ponieważ kieruje się fał­szywymi pobudkami lub nielogicznym rozumowaniem. W takich przypad-

65

kach należy dać im szansę zrozumienia swoich błędów i umożliwić po­prawę, izolując ich od społeczeństwa. Przestępcy muszą zrozumieć swoje błędy, aby mogli w przyszłości postępować zgodnie z prawami Kreacji. Maltretowaniem lub karą śmierci nigdy nie osiągnie się tego celu. Stosowa­ne jeszcze dziś tortury są nie tylko nieskuteczne, ale są przede wszystkim najpodlejszym i najbardziej niegodziwym sposobem postępowania. Wobec nich kara śmierci jest raczej niewinnym, choć całkowicie chybionym aktem, bowiem przestępcy uniemożliwia się w ten sposób jakąkolwiek szansę pokuty, jednocześnie popełnia się ewidentny błąd, sądząc, że wykonując karę śmierci rozwiązuje się ostatecznie problem. Jest wręcz przeciwnie, bowiem z obiegu „wypada" tylko jego ciało, zaś nieśmiertelna dusza trafia w zaświaty, skąd wcześniej czy później będzie musiała inkarnować w in­nym ciele, aby rozpocząć nowe życie. Nie mając możliwości zrozumienia swoich błędów, jego myślenie nadal może być spaczone i nietrudno przewidzieć, jakie błędy będzie mógł popełnić jako już zupełnie nowy człowiek. Innymi słowy, wcześniej lub później popełni to samo przestępst­wo, co będzie oznaczało, że kara w żaden sposób nie przyczyniła się do poprawy jego postępowania. Naszych terrorystów i innych przestępców rzadko odstrasza kara śmierci i dlatego rozsądniej sze byłoby sięgnięcie po bardziej skuteczne środki zaradcze, takie jakie na przykład stosują istoty pozaziemskie.

16. Forma rządów

Przed około 50.000 lat Plejadanie wywalczyli sobie ostateczny pokój. Zrezygnowali z polityków, a ich miejsce zajęli duchowi przywódcy służący wszystkim radą i pomocą. Stąd też na Errze i każdej z trzech pozostałych zamieszkałych planet systemu Taygety istnieje jedno państwo. Ptaah wyjaś­nił to następująco:

Nasze światy nie są podzielone na różne państwa, jak to ma miejsce u was na Ziemi. Rozumując waszymi kategoriami, należy stwierdzić, że na każdej z naszych planet żyje jeden naród. Każda planeta posiada własny rząd, który pełni funkcje porządkowe i wykonawcze i podlega Wysokiej Radzie. Wysoka Rada kieruje życiem na wszystkich naszych planetach, jest więc swego rodzaju Centralnym Rządem, którego siedziba nie mieści się na naszym świecie [Errze], lecz na specjalnie do tego przeznaczonej planecie nazywanej przez nas Centralną Gwiazdą. Wysoka Rada składa się z ludz­kich form życia, które są w połowie duchowe a w połowie materialne. Stanowią one stadium przejściowe między formą materialną i duchową. Cechuje je niezwykła wiedza i mądrość. Są one jedynymi ludzkimi formami

66

życia, które mogą kontaktować się z bardzo wysoko rozwiniętymi formami duchowymi, co jest absolutnie niemożliwe w przypadku całkowicie material­nych form życia. Nawet my sami nie możemy się z nimi kontaktować, tym bardziej nie mogą tego robić Ziemianie. [...] Wszystkie nasze narody podlegają władzy Centralnego Rządu, czyli Wysokiej Radzie. Rządy poszcze­gólnych planet stanowią jedynie organy wykonawcze. Wysoka Rada rządzi w oparciu o prawa Kreacji w zupełnie nie znany wam sposób. Każde zarządzenie oparte jest na prawach Kreacji i dotyczy każdej formy życia z osobna. Warunkiem jest jednak jednolity poziom rozwoju poszczególnych osobników, przy czym dopuszczalny jest tu pewien margines. Nasi przywódcy duchowi dbają nieprzerwanie o ciągły duchowy rozwój każdego z nas.

W uzupełnieniu do wypowiedzi Ptaaha chciałbym jeszcze dodać, że mająca swoją siedzibę w galaktyce Andromedy Wysoka Rada, jak wskazuje na to sama jej nazwa, jest organem doradczym. Innymi słowy, jej zalecenia mogą być stosowane przez Plejadan lub nie. Wyłącznie od nich zależy, czy je zaakceptują i będą postępować zgodnie z nimi, czy też zgodnie z włas­nym uznaniem.

17. Kosmiczne zrzeszenia i służby porządkowe

Plejadanie są członkami Kosmicznej Konfederacji będącej organizacją zrzeszającą mieszkańców wielu systemów planetarnych, których łączna liczba wynosi 127 miliardów. Wszystkie zrzeszone planety podlegają Cent­ralnemu Rządowi Wysokiej Rady, której siedziba mieści się w galaktyce Andromedy. We wszechświecie istnieje oczywiście jeszcze wiele innych tego rodzaju sojuszy. Ponieważ oprócz ras ludzkich miłujących pokój są także i inne, konieczne jest dla zachowania pokoju i porządku istnienie swego rodzaju kosmicznej służby porządkowej.

Ojciec Semjase, Ptaah, przedstawił to następująco:

Niezliczone formy życia nieustannie podróżują po całym wszech­świecie. Naturalną rzeczą jest, że istoty o podobnych poglądach łączą się tworząc sojusze. Ich celem jest świadczenie wzajemnej pomocy we wszyst­kich sprawach. Ta wzajemna współpraca sięga nawet innych rejonów kosmosu, jak na przykład wszechświata DAL. Wszystkie sojusze, zarówno wewnątrzgalaktyczne, międzygalaktyczne, wewnątrzwszechświatowe, jak i rozciągające się poza dany wszechświat mają na celu zachowanie pokoju oraz wspomaganie postępu i ewolucji duchowej.

Sojusznicy utrzymują siły porządkowe, których zadaniem jest nadzór całego obszaru będącego w zasięgu sojuszu, a także tych rejonów kosmosu, Które leżą poza nim. Do realizacji tego zadania używane są duże statki

67

kosmiczne wyposażone we wszelkie możliwe urządzenia techniczne. Cza­sami prowadzone są nawet działania wojenne, w przypadku gdy inne od ludzkich formy życia próbują przemocą realizować swoje zaborcze cele, bowiem walka to także część życia, czy tego chcemy, czy nie.

Wszystkie wysoko rozwinięte formy życia starają się jednak z zasady realizować rozwój duchowy przy użyciu środków pokojowych. Wszech­świat zamieszkały jest przez różnego rodzaju formy życia, tak że walka często jest nie do uniknięcia. Plejadanie starają się wszelkimi siłami wszelkie zatargi likwidować na drodze pokojowej poprzez negocjacje. Jeżeli nie udaje się dojść do porozumienia lub przeciwnik unika go stosując różnego rodzaju zwody, wówczas nie pozostaje nic innego jak sięgnięcie po oręż i użycie przymusu w celu przepędzenia go, uwięzienia lub zesłania na odległą planetę. Tylko w wyjątkowych przypadkach stosuje się eliminację ich materialnego ciała. „Ziemianie oraz wiele innych form życia istnieją­cych w wszechświecie" — powiedział Ptaah — „jest obecnie na tym samym etapie rozwoju duchowego, co nasi przodkowie, od których właśnie po­chodzą między innymi mieszkańcy Ziemi".

Kosmiczne siły porządkowe nie mieszają się zazwyczaj  w  sprawy poszczególnych planet, chyba że ich działania wojenne zagrażają strukturze przestrzeni kosmicznej, to znaczy mogą mieć wpływ na inne układy planetarne. W takich ekstremalnych przypadkach służba porządkowa sięga po odpowiednie środki zaradcze,  z użyciem siły włącznie, o ile inne sposoby przywołania zwaśnionych stron do porządku nie odnoszą skutku. Mimo iż mieszkańcy danej  planety  są gotowi ścinać sobie głowy i niszczyć się wzajemnie, co często ma miejsce na Ziemi, pozaziemskie formy życia starają się udzielać im pomocy w formie pouczeń, nauk etc. Co jednak zrobią oni z tą pomocą, czy ją przyjmą, czy odrzucą, jest już ich sprawą, ponieważ zawsze i wszędzie musi istnieć wolny wybór. Dlatego właśnie istoty pozaziemskie nigdy nie używają siły, aby zmusić innych do zaprzestania prowadzenia działań wojennych na swojej planecie.

Ze względu na prawa Kreacji żaden Ziemianin z całą pewnością nie będzie przez nich ewakuowany w sytuacji, kiedy my sami z własnej woli doprowa­dzimy kulę ziemską do całkowitej katastrofy. Od nas zależy przyjęcie cennych nauk Plejadan, upowszechnienie ich i działanie zgodnie z nimi, aby położyć kres grożącemu nam niebezpieczeństwu totalnej zagłady.

18. Życie małżeńskie

Na Errze podobnie jak u nas są osoby samotne, zaś małżeństwo ma przeważnie formę poligamiczną. Życie każdej formy bytu we wszech-

68

świecie podlega pewnym regułom i zasadom zgromadzonym w odpowied­nich ustawach. Tworząc te reguły istoty pozaziemskie kierują się przede wszystkim prawami przyrody. Jedno z praw Kreacji mówi, że każda męska forma życia jest w stanie zapłodnić wiele form żeńskich. Odnosząc to do ludzi można powiedzieć, że każdy zdrowy mężczyzna może zawrzeć związek małżeński z wieloma kobietami. Inaczej mówiąc, kobieta może być zgodnie z prawami przyrody w związku małżeńskim tylko z jednym mężczyzną, ponieważ jako biorca może być zapłodniona tylko przez jed­nego mężczyznę.

Zasada ta jest w całej rozciągłości stosowana przez Plejadan, w związku z czym jeden mężczyzna może mieć wiele kobiet. Jeżeli jest on związany z czterema kobietami z własnego wyboru, to każdej z nich przysługuje samodzielne gospodarstwo domowe. Mężczyzna żyje w takim związku na zmianę z każdą z nich. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z haremem, zaś między kobietami panuje przyjacielski układ podobnie jak między nimi i ich mężem i obca im jest jakakolwiek forma zazdrości.

Należy w tym miejscu podkreślić, że kobiety będące w związku z męż­czyzną mają pod każdym względem równe prawa, zaś reinkarnacja przy­czynia się do tego, że mężczyźni nie są preferowani, bowiem płeć jest od czasu do czasu zmieniana, co gwarantuje istnienie stałej równowagi.

Pełną dojrzałość duchową do zawarcia związku małżeńskiego osiąga się na Errze dopiero w wieku 70 lat i nie można go zawrzeć wcześniej. Mieszkańcy Erry ćwiczą z reguły do tego czasu swoją wstrzemięźliwość seksualną, najwięcej uwagi poświęcając rozwojowi umysłowemu.

Jeżeli dwoje ludzi ma zamiar rozwijać dalej te najgłębsze uczucia wobec siebie, wówczas mają trzy lata na rozważenie, czy są one trwałe i praw­dziwe, czy też nie. Po tym okresie są sprawdzani przez odpowiednich specjalistów, którzy oceniają ich związek, ich wzajemne uczucia, a następ­nie poddają ich egzaminowi i dopiero jego zdanie pozwala im połączyć się w związku małżeńskim. Małżeństwo trwa normalnie całe życie, lecz może zostać w którymś momencie rozwiązane, jeżeli okaże się, że ich deklaracje były jednak błędne.

Trzyletni okres wstępny jest tak podzielony, że kandydaci spotykają się na kilka godzin w ciągu 7 dni. Mają wolny wybór co do sposobu spędzenia randki, z wyjątkiem zbliżeń seksualnych, które są im zakazane. Jeżeli dwoje Erran potrzebuje częstszych spotkań niż raz w tygodniu, wówczas z reguły uzyskują na nie zezwolenie, niedopuszczalne są jednak między nimi, jak już wspomniałem, jedynie kontakty seksualne. Zasada ta umożliwia wszystkim takim parom gruntowne przemyślenie własnych przeżyć, których doznali w ciągu 6 dni oddzielających ich spotkania. Jeżeli kandydaci na małżonków

69

przebrną pomyślnie pierwsze dwa lata okresu próbnego, wówczas pod­dawani są rocznej rozłące, podczas której nie wolno im się w ogóle widywać. Często wyjeżdżają na obce planety, aby tam jeszcze raz wszystko gruntownie przemyśleć.

Rozwody dopuszczalne są jedynie w krańcowych przypadkach, bowiem stanowią one działanie wbrew prawom Kreacji. Dotyczy to również cudzo­łóstwa, które u Plejadan jest bardzo ciężkim przewinieniem, a winni tego czynu skazywani są na dożywotnią banicję (patrz podrozdział „Prawo karne"). Na pytanie, co się dzieje, jeżeli Plejadanin lub Plajadanka zakocha się w istocie z innej planety, Semjase powiedziała:

Jeżeli członek naszej rasy zakocha się w kimś z mniej rozwiniętej duchowo cywilizacji w takim stopniu, że jest gotowy się z nim zjednoczyć [wejść w związek małżeński -- przyp. autora], wówczas jest to rozpat­rywane według naszego ustawodawstwa. Jeżeli okaże się, że są spełnione wszelkie niezbędne warunki,